Zapowiedziane przez prezydenta USA Donalda Trumpa wysłanie do Polski 5 tys. żołnierzy to dobra wiadomość dla Polski i krajów bałtyckich - ocenił w czwartek kongresmen Republikanów Don Bacon. "New York Times" i Politico napisały, że zapowiedź Trumpa zaskoczyła Pentagon i sojuszników.
Trump ogłosił w czwartek, że Stany Zjednoczone wyślą do Polski kolejnych pięć tysięcy żołnierzy z uwagi na zwycięstwo wyborcze prezydenta Karola Nawrockiego i "relację z nim".
"W związku z sukcesem wyborczym obecnego prezydenta Polski Karola Nawrockiego, którego z dumą poparłem, oraz naszymi relacjami z nim, z przyjemnością ogłaszam, że Stany Zjednoczone wyślą do Polski kolejnych 5000 żołnierzy. Dziękuję za uwagę! Prezydent Donald J. Trump" - napisał prezydent USA w swoim serwisie Truth Social.
Trump nie ujawnił szczegółów dotyczących tej decyzji. PAP wysłała zapytania w tej sprawie do Białego Domu i Pentagonu. Ministerstwo obrony (wojny) USA przekazało, by kierować pytania do Białego Domu.
Prezydent opublikował wpis o planowanym wysłaniu dodatkowych pięciu tysięcy żołnierzy na tle informacji o wstrzymaniu rotacji amerykańskiej brygady do Polski.
Kongresmen Republikanów Don Bacon ocenił, że czwartkowa zapowiedź Trumpa to "dobra wiadomość dla Polski i naszych bałtyckich sojuszników". "Cieszę się, że prezydent uchylił decyzję ministra obrony o wycofaniu brygady z Polski. Polska nie rzuca słów na wiatr i zasługuje na bliskie partnerstwo z nami" - napisał w serwisie X.
Nie wiadomo jednak, skąd mają przybyć do Polski zapowiedziane siły - zauważył Daniel Fried, były ambasador USA w Polsce. Napisał on, że jest to dobry ruch Trumpa i tych, "którzy pracowali nad cofnięciem początkowej złej decyzji". Dodał też, że jest to dobre dla bezpieczeństwa NATO.
"Przywrócenie opóźnionej rotacji byłoby jednym ze sposobów. Możliwe jest też jednak przetasowanie sił umotywowane politycznie. Przemieszczanie wojsk głównie po to, by nagradzać lub karać przywódców będących w jego łasce albo niełasce, nie jest dobrym sposobem podejmowania decyzji dotyczących obronności" - dodał.
"New York Times" napisał, że decyzja ogłoszona przez prezydenta zaskoczyła Pentagon. Serwis Hill zwrócił uwagę, że Trump zapowiedział wysłanie tych sił po krytyce ze strony Republikanów, którzy oburzyli się wstrzymaniem rotacji 4 tys. żołnierzy do Polski. Również polski urzędnik oraz przedstawiciel NATO, wypowiadający się anonimowo, powiedzieli portalowi Politico, że decyzja ogłoszona przez Trumpa była dla nich zaskoczeniem, ponieważ administracja nie omówiła jej wcześniej z sojusznikami.
Associated Press ocenił, że zapowiedź Trumpa "potęguje niejasności na temat amerykańskiej obecności wojskowej w Europie".
- Wygląda na to, że na najwyższym szczeblu brakuje jakiegokolwiek procesu służącego przemyślanemu podejmowaniu decyzji dotyczących takich kwestii jak wycofywanie i rozmieszczanie wojsk - uważa Ian Kelly, emerytowany dyplomata, który m.in. pełnił funkcję ambasadora USA w Gruzji. - To nie są dobrze przemyślane decyzje. To są impulsywne decyzje oparte o kaprysy Trumpa albo o to, jakie kaprysy ma Trump zdaniem jego doradców - dodał Kelly, cytowany przez AP.
Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska
***
Prezydent Karol Nawrocki w czwartek w nocy podziękował prezydentowi Stanów Zjednoczonych Donaldowi Trumpowi za "przyjaźń wobec Polski i za decyzje, których praktyczny wymiar widzimy dziś bardzo wyraźnie". Oświadczył, że stoi i będzie stał na straży sojuszu polsko-amerykańskiego.
Prezydent Nawrocki odniósł się w ten sposób we wpisie na X do tego, że prezydent USA ogłosił, że Stany Zjednoczone wyślą do Polski kolejnych pięć tysięcy żołnierzy z uwagi na zwycięstwo wyborcze prezydenta Nawrockiego i "relację z nim".
"Stoję i będę stać na straży sojuszu polsko-amerykańskiego - ważnego filaru bezpieczeństwa każdego polskiego domu i całej Europy. Dobre sojusze to sojusze oparte na współpracy, wzajemnym szacunku i dbaniu o nasze wspólne bezpieczeństwo" - napisał Prezydent RP.
"Dziękuję Prezydentowi Stanów Zjednoczonych Donaldowi Trumpowi za przyjaźń wobec Polski i za decyzje, których praktyczny wymiar widzimy dziś bardzo wyraźnie" - dodał Nawrocki. Jak podkreślił, bezpieczeństwo Polski i Polaków jest dla niego najważniejsze.
Deklarację prezydenta USA skomentowali także prezydenccy ministrowie: szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz oraz szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker.
Przydacz podkreślił na X, że bezpieczeństwo Polski opiera się na sile własnej, ale także na dobrej współpracy sojuszniczej. "Dziś po raz kolejny przekonujemy się, że spokojna praca dyplomatyczna i konsekwentne budowanie relacji przynosi efekty" - podkreślił.
Zaznaczył, że "za tę dobrą decyzję podziękowania należą się prezydentom Polski i USA". "To ich doskonała relacja przynosi dziś spokój i bezpieczeństwo" - ocenił szef Biura Polityki Międzynarodowej.
Pytany przez PAP, czy decyzja prezydenta USA, to efekt rozmowy prezydentów Polski i USA Przydacz odpowiedział, że "to efekt działań dyplomatycznych pana prezydenta i jego zespołu".
Szefernaker z kolei podkreślił na X, że "poważna polityka nie rodzi się w medialnym zgiełku i nieodpowiedzialnych wywiadach dla zagranicznych mediów".
"Nie buduje się jej komentarzami pisanymi pod emocje, zdjęciami ministrów z kierownikami ambasad ani tweetami obliczonymi na chwilowy poklask. Prawdziwa polityka wymaga ciszy, odpowiedzialności, rozmów prowadzonych konsekwentnie i skutecznie, szczególnie wtedy, gdy kamery są wyłączone. Tak działa prezydent Karol Nawrocki. Tak wzmacnia się sojusze, które realnie chronią bezpieczeństwo Polski" - napisał Szefernaker.
Trump nie ujawnił w czwartek szczegółów dotyczących swojej decyzji. PAP wysłała zapytania w tej sprawie do Białego Domu i Pentagonu.
Prezydent USA opublikował wpis o planowanym wysłaniu dodatkowych pięciu tysięcy żołnierzy na tle informacji o wstrzymaniu rotacji amerykańskiej brygady do Polski.
Agencja Reutera poinformowała w ubiegły piątek, że Pentagon anulował plany rotacyjnego przemieszczenia 4 tys. amerykańskich żołnierzy do Polski. Z kolei CNN podał, że decyzja szefa Pentagonu Pete'a Hegsetha o wstrzymaniu planowanej rotacji amerykańskiej brygady pancernej była częścią serii ruchów mających zredukować liczbę sił USA w Europie. 1 maja Pentagon zapowiedział wycofanie 5 tys. żołnierzy z Niemiec.
Przedstawiciele polskiego rządu, w tym wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, dementowali informacje, by amerykański kontyngent w Polsce miał zostać zmniejszony. Szef MON mówił m.in., że reorganizacja prowadzona przez amerykańską administrację może skutkować tym, że "inne brygady będą wyznaczone do poszczególnych krajów", lecz liczebność sił w Polsce pozostanie na dotychczasowym poziomie ok. 10 tys.
Również w czwartek wiceminister obrony narodowej Paweł Zalewski powiedział podczas wizyty w Waszyngtonie, że otrzymał jednoznaczną deklarację o tym, że choć Stany Zjednoczone redukują siły w Europie, w tym procesie zostanie uwzględniona deklaracja Trumpa o niezmniejszaniu sił w Polsce.
W środę Biuro Bezpieczeństwa Narodowego po rozmowie szefa BBN Bartosza Grodeckiego z wiceszefem Pentagonu Elbridge'em Colbym podało, że Polska może liczyć na utrzymanie silnego zaangażowania wojskowego USA








