Pani w różowej bluzce na TikToku cieszy się, że niebawem zostanie ciocią. Za kilka miesięcy przyjdzie na świat dziecko, które uczyni życie rodziców szczęśliwym i spełnionym. Ona sama pomogła w realizacji planu na idealną rodzinę, więc bardzo kibicuje przyszłym rodzicom. Rodzicom, którzy mieli mieć dwójkę dzieci, ale jedno z nich zabili. Potworność aborcji osiągnęła kolejny poziom.
Aborcyjny Dream Team poinformował, że pomógł rodzicom w dostępie do „selektywnej aborcji bliźniaczej”. Ten medyczny żargon oznacza po prostu zabicie jednego z dzieci w łonie matki i umożliwienie dalszego rozwoju ciąży z drugim dzieckiem. O sprawie jako pierwsza poinformowała „Rzeczpospolita”.
Do organizacji, której celem jest ułatwianie dostępu do aborcji, zadzwoniła matka w 10. tygodniu ciąży. Ciąży – co ważne – chcianej i planowanej, jak podkreślała Justyna Wydrzyńska z Aborcyjnego Dream Teamu. Tyle, że plan przewidywał jedno dziecko, a badania wykazały niespodziankę: ciążę bliźniaczą. Ponieważ rodzice nigdy nie planowali mieć dwójki dzieci, wpadli na pomysł selektywnej aborcji – zabicia jednego z dzieci na wczesnym etapie ciąży. Takie zabiegi są wykonywane w niektórych krajach europejskich, choć nawet przez część placówek aborcyjnych uważane są za „kontrowersyjne”. Według „Rzeczpospolitej” aborcję jednego z bliźniąt bez wskazań medycznych przeprowadzić można jedynie w Holandii.
Każda aborcja jest zabójstwem – co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Życie zaczyna się w chwili poczęcia i żadne fikołki filozoficzne czy językowe tego nie zmienią. Dotychczas jednak jej okrucieństwo starano się „przypudrować”. Mówiło się o nieuleczalnych wadach płodu – w takich wypadkach aborcja przedstawiana jest jako zabieg wręcz humanitarny, który ma oszczędzić dziecku cierpienia. I nieważne, że wśród tych „nieuleczalnych wad” bywały i takie, jak zespół Downa czy Turnera, które pozwalają na prowadzenie szczęśliwego życia. Czasem aborcja miała być ratunkiem dla zdrowia matki – ostatnio przede wszystkim tego psychicznego. Co z tego, że psychiatrzy podkreślają, że choroby psychiczne da się w ciąży skutecznie leczyć. Aborcja jest przecież łatwiejsza.
Tym razem nikt nie próbuje nawet zachować pozorów. Dziecko zostało zabite, bo nie mieściło się w planach rodziców. Oni chcieli mieć ślicznego, zdrowego, JEDNEGO bobasa. Dwoje? Nie, nie chcemy. Znudził mi się ten serial, więc zrezygnuję z subskrypcji. Nie smakuje mi nowa herbata, którą kupiłam, więc ją wyrzucę. A nie, herbaty szkoda, przecież za nią zapłaciłam…
Każda aborcja jest tragedią, bo oznacza śmierć niewinnego człowieka. Jednak to, o czym opowiada Aborcyjny Dream Team, wydaje się czymś szczególnie przerażającym – sytuacją, w której matka decyduje, które z jej dzieci ma żyć, a które umrzeć. To czyste zło, które nie ma najmniejszego uzasadnienia. Matka, która wybiera, które z jej dzieci ma zostać zabite. Co będzie kolejnym krokiem? Eutanazja chorych niemowląt? Selektywna aborcja ze względu na płeć? Eutanazja osób, które uległy ciężkim wypadkom i wymagają opieki ze strony bliskich – i to oczywiście na wniosek rodziny, a nie samego chorego? Każdy taki krok zbliża nas do świata, w którym życie ludzkie ma znaczenie tylko wówczas, gdy mieści się w idealnym planie na życie innych ludzi.
Ale to, co robi Aborcyjny Dream Team znacznie szybciej przybliży nas do innego zjawiska. Cezary Boryszewski z Klubu Jagiellońskiego trafnie zauważa, że tego typu przykłady – skrajne nawet dla zwolenników aborcji – doprowadzą niebawem do przesunięcia okna Overtona. To pojęcie oznacza zakres idei i poglądów, które społeczeństwo jest w stanie zaakceptować w danym momencie, uznając za normalne i legalne. Pokazując skrajności, jednocześnie oswajamy z tym, co nie jest aż tak kontrowersyjne. Dzięki temu aborcja dzieci z zespołem Downa czy ze względu na problemy psychiczne matki wydawać się będzie nie taka straszna. Bo to jednak coś innego niż zabójstwo jednego z bliźniąt, bo planowało się tylko jedno dziecko, prawda?
Nie, nieprawda. Każda aborcja to śmierć dziecka.
Bohaterka "Wyboru Zofii" do końca życia zmagała się z traumą po nieludzkim wyborze, którego musiała dokonać. Gdyby nie wskazała, które z jej dzieci pójdzie na śmierć, SS-mani zabiliby oboje. Dokonany przez nią wybór naznaczył ją na całe życie. Czy matka, której "pomógł" Aborcyjny Dream Team, patrząc na swoje jedno dziecko będzie myśleć o tym, któremu nie pozwoliła żyć? Nie wiadomo. Mechanizmy zaprzeczenia mogą sprawić, że tragiczny wybór wyprze ze świadomości. Ale na zawsze pozostanie matką dwojga dzieci.








