Wiceszef MSWiA o sprawie TV Republika: Sposób interwencji na miejscu, jak i sprawa oznakowania policjantów są „przedmiotem śledztwa wewnętrznego”

Czesław Mroczek przyznał, że nie ustalono jeszcze sprawców, stojących za fałszywymi alarmami, które skutkowały interwencją m.in. w mieszkaniu należącym do szefa Telewizji Republika Tomasza Sakiewicza.

Póki co hipotetyczny sprawca okazał się jedną z ofiar. Wokół całej sprawy narasta coraz więcej pytań. Bez względu na przyczyny tej prowokacji niepokoić może brak solidarności środowiska dziennikarskiego z Republiką.

Przypomnijmy, że w piątek Telewizja Republika informowała, że policja weszła do domu redaktora naczelnego tej stacji Tomasza Sakiewicza. Napisała, że „pracownicy stacji są celem ataków związanych z fałszywymi wezwaniami służb”, które są informowane, jakoby w mieszkaniach ludzi związanych z telewizją były osoby chcące targnąć się na swoje życie lub że znajdują się tam ładunki do zdetonowania. Sakiewicz na antenie relacjonował: „Policja siłą wtargnęła do mojego domu, skuła moją asystentkę, twierdząc, że w zagrożeniu znajduje się tu jakieś dziecko”.

Do sprawy na platformie X odnosili się m.in. szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartosz Grodecki i prezydent Karol Nawrocki. Szef BBN zapowiedział wystąpienie do szefa MSWiA o informację na temat działań podległych mu służb w sprawie „nękania dziennikarzy Telewizji Republika”. Prezydent Nawrocki wskazał, że „jeżeli dziennikarz w Polsce musi się zastanawiać, czy kolejne fałszywe zgłoszenie nie skończy się wejściem służb do domu, skuwaniem współpracowników i przeszukaniem redakcji, to znaczy, że przekraczana jest bardzo niebezpieczna granica” – napisał.

Już w piątek wieczorem policja zatrzymała 53-letniego mężczyznę, który mógł mieć związek ze zgłaszaniem fałszywych alarmów. W niedzielę stołeczna policja podała, że mężczyznę zwolniono i otrzyma on status pokrzywdzonego, bo doszło do nieuprawnionego wykorzystania jego danych i poczty e-mail do wysyłania fałszywych wiadomości.

Do sprawy odniósł się w poniedziałek w Radiu Tok FM wiceszef MSWiA Czesław Mroczek. Jak zaznaczył, działania policji były prawidłowe. – Policja do sprawdzenia tej informacji na miejscu w domu była już po 11 minutach od wpłynięcia tej informacji, nie do policji, tylko do Centrum Powiadamiania Ratunkowego – podkreślił Mroczek.
Jak wyjaśnił, to policja ocenia stopień wiarygodności takiej informacji, a w tym przypadku był on określany jako niski. – Szybko ustalono adresy mailowe, z których była wysyłana przynajmniej część tych zawiadomień. Te konta i adresy zostały przejęte przez ludzi, którzy to robili. Posiadacze tych kont nie byli sprawcami tych informacji. Trwa dalej postępowanie – podkreślił wiceszef MSWiA. 

Z kolei w Radiowej Jedynce do sprawy odniósł się też wiceszef MSWiA Wiesław Szczepański. Podkreślił, że policja zawsze, gdy otrzymuje zgłoszenie o groźbach odebrania sobie życia, wysyła funkcjonariuszy na miejsce. Dodał, że tak było również w przypadku interwencji w mieszkaniu należącym do Sakiewicza. – Toczy się w tej chwili postępowanie w Komendzie Stołecznej Policji co do zasad interwencji i wejścia policjantów – powiedział Szczepański.
Pytany o powody skucia asystentki Sakiewicza i zarzuty dotyczące tego, że jeden z policjantów nie miał imiennika na mundurze, Szczepański powiedział, że zarówno sposób interwencji na miejscu, jak i sprawa oznakowania policjantów są „przedmiotem śledztwa wewnętrznego”. Dodał, że policjanci mieli kamery nasobne, a nagrania z interwencji będą analizowane.

Dziś szef TV Republika na portalu X wydał oświadczenie w sprawie wydarzeń z minionego piątku. „Nie mam myśli samobójczych, mój nastrój wręcz się ostatnio poprawia a paru przestępców w mundurach to nic w porównaniu z tym czym była walka z bezpieką, moje zdrowie też jest niezłe, może nawet wrócę do treningów krav magi. Przy ewentualnych interwencjach policji nie zamierzam stwarzać czynnego oporu” – napisał.

„Od siebie jeszcze dodam – zaznaczył we wpisie Tomasz Sakiewicz – że nie zamierzam ograniczać kontaktów z płcią piękną. W dniu napadu policji na moje biuro w mieszkaniu były cztery kobiety w tym żona i teściowa. I choć zdaje sobie sprawę, że wizyta u mnie w mieszkaniu - biurze może być uznana obecnie za sport ekstremalny zapraszam wszystkich, których do tej pory zapraszałem”.

« 1 »

PAP/red.