Dziecko jak przedmiot zamówienia. Francja, Niemcy, Włochy i Hiszpania zakazały surogacji. Czy podobnie będzie w Wielkiej Brytanii?

Po serii głośnych spraw, które postawiły pytania o granice komercjalizacji rodzicielstwa w Wielkiej Brytanii narasta presja na całkowity zakaz surogacji.

Punktem zapalnym stała się sprawa Barriego Drewitt-Barlowa – jednej z najbardziej rozpoznawalnych twarzy brytyjskiej surogacji. On i jego partner zostali oskarżeni o gwałt i handel ludźmi w celu wykorzystania seksualnego. Przez dekady Brytyjczyk promował surogację jako model zakładania rodziny. Za pośrednictwem surogatek w Stanach Zjednoczonych został ojcem ośmiorga dzieci i prowadził biznes związany z surogacją. Publicznie przyznawał, że wymagał od matek porodów przez cesarskie cięcie, ponieważ nie chciał, by dzieci rodziły się naturalnie.

Sprawa stała się symbolem traktowania kobiet jako narzędzi reprodukcyjnych, a dzieci jako zamawianego produktu. Brytyjską opinią publiczną wstrząsa proces dotyczący śmierci trzynastomiesięcznego Prestona Daveya, adoptowanego przez dwóch mężczyzn. Chłopiec zmarł po odniesieniu około czterdziestu obrażeń ciała. Jeden z mężczyzn został oskarżony o morderstwo dziecka, drugi o dopuszczenie do jego śmierci. Obaj odpowiadają również za przestępstwa seksualne wobec dziecka.

Presja na liberalizację prawa

Tymczasem organizacje wspierające surogację naciskają na zmiany w brytyjskim prawie. Petycja domagająca się ułatwienia procedur zebrała już ponad 100 tysięcy podpisów i ma być przedmiotem parlamentarnej debaty. Lobby pro-surogacyjne chce m.in.: automatycznego uznawania zamawiających dziecko za rodziców od chwili narodzin dziecka, odebrania surogatce statusu prawnej matki, ograniczenia kontroli sądowej nad całym procesem. 

Jak mówią krytycy surogacji: takie regulacje służyłyby całkowitej eliminacji biologicznej matki z procesu prawnego, uniemożliwiając jej zmianę decyzji po porodzie.
Organizacje krytykujące surogację wskazują przede wszystkim na dwa obszary zagrożeń: dobro kobiet i dobro dzieci. Wskazują, że ciąża i poród zostają sprowadzone do komercyjnej usługi, kobiety stają się przedmiotem kontraktu, kontrolującego ich dietę, leczenie i zachowanie, a presja finansowa podważa realną dobrowolność zgody. Coraz częściej nagłaśniany jest także emocjonalny koszt surogacji. Na forach internetowych i grupach wsparcia kobiety opisują traumę po oddaniu dzieci, które nosiły przez dziewięć miesięcy. Krytycy twierdzą, że ich cierpienie bywa bagatelizowane, a same kobiety słyszą, że „wiedziały, na co się godzą”. 

Przeciwnicy surogacji podkreślają również znaczenie więzi prenatalnej między matką a dzieckiem. Wskazują, że noworodki rozpoznają głos, zapach i rytm serca matki jeszcze przed narodzinami, a oddzielenie dziecka od kobiety zaraz po porodzie może wpływać na rozwój emocjonalny, poczucie bezpieczeństwa i tożsamość. Nie brakuje pytań o to, czy surogacja jest systemowo zaprojektowana właśnie po to, by tę więź zerwać.

Europa już reaguje

Francja, Niemcy, Włochy i Hiszpania zakazały surogacji. Coraz więcej środowisk domaga się, by podobną drogą poszła również Wielka Brytania – włącznie z zakazem korzystania przez obywateli z zagranicznych „usług surogacyjnych”. Krytycy mówią wprost: dzieci nie mogą stawać się przedmiotem zamówienia, a kobiety – „naczyniami” do ich realizacji. 

Vatican News / Elżbieta Sobolewska-Farbotko (Radio Bobola) / ps

« 1 »