„Byliśmy dość zaskoczeni, kiedy zobaczyliśmy dane z 2025 r.” – wyznał jeden z nich. W Stanach Zjednoczonych wzrosła frekwencja na nabożeństwach. Nie tylko w Kościele katolickim. Ale tu, a także w Kościele prawosławnym najbardziej. Nie są to wzrosty, które odwracają wieloletnią tendencję spadkową, jednak w stosunku do czasów pandemicznych są znaczące. Trudno dziś przewidywać, co będzie za rok, dwa albo i za dekadę. Sytuacja ta pokazuje jednak, że z wiarą nie jest tak, jak np. ze znajomością matematyki: im więcej lekcji w szkole, tym lepiej wykształcone matematycznie społeczeństwo. Wiara może zamierać mimo szerokiej i łatwo dostępnej „oferty duchowej”. I może się odradzać tam, gdzie ta oferta wydaje się mizerna. Albo, jak pokazują przykłady odnajdujących Chrystusa wyznawców islamu żyjących w muzułmańskim środowisku, rodzić się nawet tam, gdzie oferty chrześcijańskiej praktycznie nie ma wcale. Tego nie da się zaplanować. Ani przewidzieć. Może to mało odkrywcze, ale nawracanie świata należy zacząć od siebie. Rozwijać w sobie wiarę, która nie będzie tylko teoretycznie przyjętym światopoglądem, ale stanie się widoczna w życiowej postawie i w autentycznej miłości Boga. Wiarę nieszukającą wielkich dzieł, ale dostrzegającą bliźniego. W ten sposób ci, którzy odnajdą Chrystusa, znajdą też środowisko, które pomoże im w wierze wzrastać.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








