W parafii św. Brata Alberta w Rybniku-Kamieniu służy ponad czterdziestu ministrantów i wciąż ich przybywa. W większe uroczystości, gdy schodzą się wszyscy, ledwo mieszczą się wzdłuż stopnia prezbiterium. Ale i na Mszach w zwykłe dni zazwyczaj jest ich po kilku. Są nawet na porannej Liturgii o godzinie siódmej. Przychodzą z plecakami i prosto z kościoła idą do nieodległej szkoły. To nie jest dziś standard. Duża liczba ministrantów zdarza się znacznie rzadziej niż ich deficyt. Nie ma na ten temat odpowiednich badań, ale rzuca się to w oczy, szczególnie w dużych miastach. Mówią też o tym księża. Zasłyszana rozmowa: „To u was stawia się chłopakom jakieś wymagania? Gdybym ja coś takiego zrobił, to od jutra nie mam już żadnego. Ja na tych paru, których mam, chucham i dmucham, byleby tylko przyszli”.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








