Ks. Tomasz Jaklewicz Ks. Tomasz Jaklewicz Ewangelia z komentarzem

|

10.05.2026 00:00 GN 19/2026 Otwarte

Nie jesteśmy sierotami

J 14, 15-21

Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania. Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Parakleta da wam, aby z wami był na zawsze – Ducha Prawdy, którego świat przyjąć nie może, ponieważ Go nie widzi ani nie zna. Ale wy Go znacie, ponieważ u was przebywa i w was będzie.

Nie zostawię was sierotami. Przyjdę do was. Jeszcze chwila, a świat nie będzie już Mnie widział. Ale wy Mnie widzicie; ponieważ Ja żyję i wy żyć będziecie. W owym dniu poznacie, że Ja jestem w Ojcu moim, a wy we Mnie i Ja w was.

Kto ma przykazania moje i je zachowuje, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie».

J 14, 15-21

1. Tematem dzisiejszej liturgii słowa jest Duch Święty. Już wkrótce Kościół rozpocznie nowennę przed uroczystością Zesłania Ducha Świętego. Dlatego słyszymy dziś w Ewangelii obietnicę Pana zapisaną w Ewangelii św. Jana. Jezus podczas ostatniej wieczerzy zapowiada uczniom swoje odejście, ale jednocześnie dodaje: „Nie zostawię was sierotami”. Wypełnieniem tej obietnicy będzie zstąpienie Ducha Świętego na Kościół. Ciało Chrystusa, czyli Kościół, zostanie wtedy napełnione Duchem Boga. Dlatego Kościół jest lekarstwem na ludzką samotność, jest uzdrowieniem z egzystencjalnej choroby sierocej. W Nim zyskujemy duchowy dom, który jest przedsmakiem, zapowiedzią wiecznego Domu, ostatecznej komunii z Bogiem. Nie ma innego, trwałego pocieszenia dla człowieka niż spotkanie z Pocieszycielem – Parakletem. Ta pociecha płynie z miłości i z prawdy, które niesie Duch Boży. A spotkanie z Nim jest możliwe i dostępne w Kościele, który jako całość jest sakramentem zbawienia.

2. Duch Święty jest nazwany przez Jezusa Duchem Prawdy. Duchowa pociecha nie jest tanim sentymentalizmem. Jak uczył Benedykt XVI, „miłość bez prawdy staje się pustym słowem, które można dowolnie pojmować”. Duch Prawdy niesie odwieczne słowo (logos), które porządkuje nasz nieład. To prawda Ewangelii zamienia ludzki chaos w kosmos, czyli w porządek. Prawda Boża bywa trudna do przyjęcia ze względu na nasz grzech i niechęć do nawrócenia, ale tylko ona może nas ocalić i zbawić. Ona nadaje sens naszym zmaganiom o dobro. Dlatego Jezus mówi: „Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania”. Miłość musi trzymać się ścieżki wyznaczonej przez moralną prawdę. Dziś często próbuje się zepchnąć religię do sfery uczuć, odmawia się jej racjonalności. Podobnie traktuje się moralność, jako coś czysto subiektywnego. Ale żyć dobrze to znaczy żyć rozumnie.

3. Św. Piotr podkreśla w swoim liście, że mamy być gotowi do obrony wobec każdego, kto domaga się od nas uzasadnienia naszej chrześcijańskiej nadziei. Dosłownie pisze o „apologii logosu” nadziei. Kościół od początku swojego istnienia musiał konfrontować się z ludźmi, którzy albo nie mają nadziei, albo pokładają ją w materii, w ideologiach czy innych religiach. Z tej konfrontacji zrodziło się pojęcie apologii i apologetyki, czyli racjonalnego uzasadniania podstaw wiary. Nasza nadzieja nie opiera się na emocjach. Pocieszyciel niesie prawdę. Leczy nasz smutek prawdą o zbawieniu dokonanym przez Chrystusa. Dlatego pierwsi chrześcijanie znajdowali naturalnych sojuszników nie w pogańskich religiach opartych na mitologii, ale w filozofach takich jak Platon czy Arystoteles, którzy stawiali najważniejsze ludzkie pytania: „Skąd jesteśmy?”, „Dokąd zmierzamy”, „Czym jest dobro” itd. I już sam rozum podprowadzał ich pod tajemnicę Boga – jako źródła i celu naszego istnienia. Chrześcijanie dopowiadają: ten Absolut, którego istnienie odkrywali filozofowie, objawił się w Chrystusie, ukazał się jako odwieczna, zbawiająca nas miłość. Stąd jest nasza nadzieja. Powinniśmy ją umieć uzasadniać i bronić, ale zawsze z „łagodnością i bojaźnią Bożą”.

4. Pierwsze czytanie ukazuje konkret „liturgiczny”. Apostołowie przybywają do Samarii, która przyjęła słowo Boże i udzielają wierzącym Ducha Świętego. Gestem sakramentalnym jest nałożenie dłoni. To jest klasyczny fragment, który mówi o bierzmowaniu. Ten sakrament jest potwierdzeniem chrztu, jest udzieleniem ochrzczonym Ducha Świętego, Parakleta, Ducha Prawdy. Niedziela dzisiejsza byłaby dobrą okazją, aby na ambonie przypomnieć o znaczeniu tego sakramentu, o jego owocach. Bierzmowania udziela się tylko raz, bo w tym sakramencie otrzymujemy duchowe „znamię” czy „pieczęć” przynależności do Jezusa i Jego Kościoła. Znamię to coś trwałego, czego nie da się wymazać. Przynależność trwa. To jest jak stałe łącze z Bogiem, z Miłością i Prawdą Bożą. To jest także łącze z Kościołem, Świątynią Ducha Świętego. Nie jesteśmy sierotami, ale – przyznajmy – często postępujemy jak sieroty, czyli lekceważymy Tego, który daje nam życie. Jak powiedział kiedyś jeden z duszpasterzy: wybór jest prosty – Duch albo zaduch. Jeżeli nie wietrzy się pomieszczeń, to zaczyna w nich brakować tlenu, panuje zaduch. Dobra wentylacja domu to podstawa. Trzeba pozwolić Duchowi Świętemu, by wentylował nasz umysł prawdą i zasilał serce miłością. Każda chwila modlitwy, spowiedź, Eucharystia, otwarcie Biblii, czyn szczerej miłości – to są te chwile, w których Duch tchnie w nas swoje życie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Ks. Tomasz Jaklewicz Ks. Tomasz Jaklewicz Ewangelia z komentarzem