Zmarł ksiądz arcybiskup Józef Michalik. Miał 85 lat. Przez dziesięć lat, od 2004 roku, był przewodniczącym Konferencji Episkopatu Polski, a przez to twarzą Kościoła w Polsce. Ja szefem „Gościa” zostałem niespełna rok wcześniej. I choć nie miałem zbyt wielu okazji do spotkań czy rozmów z arcybiskupem, to jednak nasze drogi niejako się spotkały. Dobrze pamiętam kilkudniowy pobyt w archidiecezji przemyskiej, gdzie na zaproszenie arcybiskupa mówiłem o „Gościu” w czasie rejonowych spotkań dla księży. Niezwykle cenne było wsparcie, jakiego przewodniczący KEP udzielił mnie i „Gościowi” w czasie procesu wytoczonego przez nieżyjącą już Alicję Tysiąc. Mieliśmy wtedy na głowie prawie wszystkie media i sporą część opinii publicznej. W tym kontekście publicznie wyrażone stanowisko przewodniczącego KEP miało duże znaczenie. Nie te wydarzenia najmocniej jednak zapamiętałem. Kiedy na początku 2018 roku odszedłem z „Gościa”, od arcybiskupa otrzymałem krótki, własnoręcznie napisany list. Metropolita przemyski był już wtedy na emeryturze. Dzisiaj, kiedy autor nie żyje, a od wydarzenia upłynęło trochę lat, myślę, że mogę ujawnić główną myśl listu. Arcybiskup dziękował w nim, że „Gość” zawsze znajdował się w głównym nurcie życia polskiego Kościoła. Nie gdzieś obok, ale w samym środku życia Kościoła. Poczytywałem to sobie za wielki komplement pod adresem naszego tygodnika. Cieszyłem się też, że jako emeryt ostatnie lata spędzał we względnym spokoju, nie będąc niepokojonym przez media. Wcześniej bowiem, jako czynny biskup, często znajdował się na ich celowniku. Niech teraz Pan Bóg da mu wieczny odpoczynek.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








