Karol Białkowski Karol Białkowski

|

04.05.2026 13:12 GOSC.PL

Barbara Nowacka mówi o „pogardzie dla nauczycieli”. Kto tu naprawdę okazuje pogardę?

Krytyka edukacji zdrowotnej pokazuje, że biskupi nie wiedzą, co jest w podstawie programowej i nie rozumieją potrzeby przekazywania rzetelnej wiedzy – powiedziała Barbara Nowacka. Minister edukacji narodowej stwierdziła też, że jest to wyraz pogardy dla nauczycieli. W ten sposób skomentowała słowa abp. Tadeusza Wojdy, wygłoszone na Jasnej Górze. Czy to mocne oskarżenie ma oparcie w faktach?

Wypowiedź Barbary Nowackiej o rzekomej „pogardzie dla nauczycieli” ze strony biskupów to przykład retoryki, która więcej zaciemnia, niż wyjaśnia. Trudno oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia nie tyle z diagnozą, ile z retorycznym skrótem. Takim, który dobrze brzmi w telewizyjnym studiu, ale gorzej znosi konfrontację z faktami.

Bo co właściwie powiedział abp Tadeusz Wojda? Że edukacja zdrowotna zawiera także dobre elementy. Że niektóre treści budzą wątpliwości. I że w sprawach tak wrażliwych potrzebny jest „szeroki i merytoryczny dialog” – między szkołą, rodziną i innymi środowiskami wychowawczymi.

Jeśli to jest pogarda, to słowo to straciło właśnie swoje znaczenie.

W istocie mamy tu do czynienia z klasycznym zabiegiem: zamiast odpowiedzieć na argumenty, przypisuje się ich autorom intencje. Nie zgadzasz się? To znaczy, że nie rozumiesz. A może nawet gardzisz. Koniec dyskusji.

Tyle że problem w tym, iż adresatem tej etykiety nie są wyłącznie biskupi. Wbrew temu, co sugeruje narracja minister, „Kościół” to nie jest wąska grupa hierarchów. To przede wszystkim wierni – a więc w ogromnej części rodzice uczniów. Ci sami, którzy słyszą dziś, że ich wątpliwości są przejawem ignorancji albo – jak padło – pogardy.

I tu dochodzimy do sedna. Bo można oczywiście pytać, czy ktoś szanuje nauczycieli. Ale równie zasadne jest pytanie w drugą stronę: czy minister edukacji szanuje rodziców?

Nie w deklaracjach, lecz w praktyce. Czy szanuje ich na tyle, by potraktować ich obawy poważnie, a nie sprowadzać je do „politycznej awantury”? Czy szanuje ich na tyle, by nie zamykać debaty jednym, efektownym zdaniem?

Bo trudno oprzeć się wrażeniu, że cała historia z edukacją zdrowotną jest właśnie opowieścią o braku takiego szacunku. Nie dlatego, że sam przedmiot jest z gruntu zły – bo wiele jego elementów trudno kwestionować. Problem leży gdzie indziej: w sposobie jego wprowadzania.

Najpierw zapowiedź: będzie obowiązkowy. Potem korekta: jednak nie do końca. Potem doprecyzowanie: część będzie fakultatywna, ale szczegóły jeszcze ustalimy. Równolegle powoływanie zespołów eksperckich, które mają dopiero wskazać, co właściwie znajdzie się w programie. Wszystko to w tempie, które bardziej przypomina improwizację niż przemyślaną reformę.

I naprawdę nie trzeba być ani biskupem, ani ideologiem, żeby poczuć niepokój. Wystarczy być rodzicem.

To właśnie ten chaos – a nie „niezrozumienie współczesności” – rodzi nieufność. To on sprawia, że ludzie zaczynają zadawać pytania. A odpowiedzią na te pytania nie może być zarzut o pogardę.

Bo jeśli każda krytyka ma być z definicji pogardą, to znaczy, że miejsca na dialog po prostu nie ma. A wtedy trudno się dziwić, że zamiast rozmowy mamy coraz więcej emocji.

Można oczywiście wygrać spór na słowa. Nazwać przeciwnika ignorantem, przypisać mu złe intencje, zamknąć dyskusję jednym zdaniem. Tylko że w ten sposób nie buduje się zaufania – ani do szkoły, ani do państwa.

A bez zaufania żadna reforma edukacji, nawet najlepiej pomyślana, nie ma większych szans powodzenia.

Barbara Nowacka mówi o „pogardzie dla nauczycieli”. Kto tu naprawdę okazuje pogardę?   Bez zaufania żadna reforma edukacji, nawet najlepiej pomyślana, nie ma większych szans powodzenia. Roman Koszowski /Foto Gość
« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Karol Białkowski Karol Białkowski Dziennikarz, redaktor portalu „Gościa Niedzielnego”. Z wykształcenia teolog o specjalności Katolicka Nauka Społeczna, absolwent Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu. Wieloletni prezenter i redaktor wrocławskiego Katolickiego Radia Rodzina, korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej, a od 2011 roku dziennikarz „Gościa”. Przez prawie 10 lat kierował wrocławską redakcją GN.