W czasie wojny znalazł się w warszawskim getcie, skąd udało mu się wyjechać do Londynu. Miał nadzieję, że przekona władze brytyjskie do aktywnych działań na rzecz ratowania Żydów. Kiedy się to nie udało, popełnił samobójstwo. Twórcy obrazu wykorzystali motyw śledztwa prowadzonego przez dziennikarza. Wydaje się, że nie wierzyli, że wątek historyczny jest wystarczająco nośny. Rzeczywiście nie był, ale to już zasługa scenariusza. W efekcie obraz przypomina wypracowanie na zadany temat, jest statyczny, brak mu dramaturgii, a widz jest zdezorientowany nagłymi przeskokami akcji. Na uwagę zasługuje natomiast kreacja Wojciecha Mecwaldowskiego w roli Zygielbojma.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








