Z milczącej planety

Planeta, która milczała zbyt długo, zaczyna się buntować przeciwko tym, którzy nie pozwolili jej mówić.

Łąki – i nie tylko wtedy, gdy są umajone. Ogień – zwłaszcza kiedy dogasa. Wiatr – tym bardziej im mocniej wieje. Drzewa, ptaki, morza, ryby. Wszystkie one i jeszcze wiele im podobnych potrzebują modlitwy dużo bardziej od Pana Boga. Przecież nie robimy tego dla Niego. Obyłby się doskonale bez naszych litanii, Mszy i brewiarzy. Pragnie byśmy się do Niego modlili, bo wie, jak bardzo nam samym jest to potrzebne. Jaką wyrwę pozostawia w każdym dniu opuszczenie modlitwy i jak wiele śmieci i nieczystości zacznie ją wypełniać. Że żarliwość, jeżeli nie skieruje się ku Niemu, znajdzie sobie inne obiekty. A żaden z nich nie będzie jej godny. Że jeśli nie o Nim, zaczniemy rozmyślać o nowym samochodzie sąsiada albo sukcesach odwiecznego rywala. I jeśli nie loretańską, zaczniemy zmawiać litanię przekleństw. Pragnie żebyśmy się do Niego modlili, Jego tylko pragnęli, bo wie o nas więcej niż my sami. Zdaje sobie sprawę, że nie ma dla nas innego ratunku.

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.
« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jan Maciejewski Jan Maciejewski