Zniszczenie figury Jezusa w libańskiej wiosce Debel trudno rozpatrywać w całkowitym oderwaniu od szerszego kontekstu społecznego i kulturowego. Przeprosiny ze strony premiera Netanjahu oraz szefa dyplomacji Izraela są istotnym gestem dyplomatycznym, ale nie odpowiadają na pytanie, jakie mechanizmy – mentalne i instytucjonalne – umożliwiły takie zachowanie. Niepokojący jest przede wszystkim fakt bierności pozostałych żołnierzy. Sześć osób obecnych na miejscu nie zareagowało, ale również nie zgłosiło incydentu. To wskazuje na problem głębszy, czyli na przyzwolenie, milczącą akceptację lub znieczulenie moralne. Tego typu postawy nie powstają w próżni. W tym kontekście warto postawić pytanie o rolę edukacji zarówno wojskowej, jak i obywatelskiej. Jeśli system wychowawczy nie kładzie wystarczającego nacisku na takie wartości, jak szacunek dla innych religii i kultur, łatwiej o sytuacje, w których młodzi ludzie w mundurach traktują takie symbole jako „obce”, a więc mniej warte ochrony. W przypadku Izraela istnieje ryzyko, że edukacja, świadomie lub nie, wzmacnia podziały, zamiast budować empatię. Incydent nie jest wydarzeniem odosobnionym. Przejawów nietolerancji w stosunku do ok. 185 tys. chrześcijan w Izraelu jest o wiele więcej. Łaciński Patriarchat Jerozolimy przekazał władzom raport zawierający dowody na agresywne działania osadników żydowskich. Dokumentuje on bezprawne konfiskaty terenów i ataki na ich właścicieli, w tym na mienie należące do Kościoła. Wskazano, że seria ataków stanowi część planu systematycznego przejmowania własności, który obejmuje również Kościół.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








