Do tej pory myślałem, że sztuczna inteligencja jest kolejnym narzędziem wymyślonym przez człowieka – jak łopata, odkurzacz czy silnik parowy. Chyba muszę skorygować swój pogląd. Profesor Andrzej Zybertowicz, znawca zagadnienia, w rozmowie z „Gościem” (s. 24–26) przekonuje, że sztuczna inteligencja to nowa jakość wśród wytworów ludzkiej myśli. Po skończonej pracy odkurzacz można włożyć za tapczan i będzie tam leżał, aż ktoś znowu będzie go potrzebował. AI tak łatwo nie da się odstawić za tapczan. „Jeśli codziennie, przez kilka godzin prowadzę rozmowę z czatem konwersacyjnym na najbardziej intymne tematy, to narzędzie zyskało najpierw status doradcy-współpracownika, a wreszcie przyjaciela. A im bardziej z kimś jesteśmy zaprzyjaźnieni, tym większe ma on możliwości” – dowodzi profesor. I jeszcze jeden cytat z tej bardzo interesującej rozmowy: „Udostępnienie miliardom ludzi mediów społecznościowych spowodowało, że aktywowane zostały gorsze części natury człowieka – cały ocean hejtu. I mimo rozmaitych filtrów takie treści zostały także załadowane do modeli AI”. Jeżeli dobrze rozumiem, AI karmi się wszystkim, co ludzie zostawiają w sieci, czyli dobrem, ale i całym oceanem zła. I hodowana na takim pokarmie sztuczna inteligencja rośnie w siłę.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








