„Jeżeli nie zobaczę, nie uwierzę” – słowa apostoła Tomasza brzmią współcześnie. W świecie sceptycyzmu i „wiary” w naukę prawda o zmartwychwstaniu Jezusa jest trudna do przyjęcia. Jak przekonać dzisiejszego niedowiarka?
David Hume, jeden z ojców nowożytnego sceptycyzmu, twierdził, że nic nie jest bardziej niemożliwe niż uzasadnienie, że człowiek powstał z martwych. Prawdy o zmartwychwstaniu nie da się dowieść w taki sposób, jak dowodzi się twierdzeń w naukach empirycznych. Wyjątkiem był apostoł Tomasz, który dopiero, gdy sam zobaczył, uznał, że to prawda. Jezus wypomniał mu jednak brak wiary. „Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli” – te słowa nie oznaczają, że wiara jest ślepym zaufaniem pozbawionym racjonalnych podstaw. Skoro zmartwychwstanie dotyczyło konkretnej, historycznej postaci, to musiało pozostawić jakieś ślady w historii. I właśnie tych śladów chcemy poszukać. Nie pytamy tu jeszcze o jego znaczenie i duchowe konsekwencje. Na razie interesują nas „suche” fakty, które oczywiście domagają się interpretacji. Pytamy: co można powiedzieć o wydarzeniach po śmierci Jezusa, używając narzędzi pracy historyka?
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł