Przypomnę, list był przeznaczony do odczytania w V niedzielę Wielkiego Postu. Jak się w takim przypadku mówi – w sieci zawrzało. A dyskutanci używali mocnych słów. Podchodząc do sprawy nieco żartobliwie, można powiedzieć, że dorównaliśmy starożytnym. Historycy mówią, że w pierwszych wiekach po Chrystusie, w czasie wielkich sporów teologicznych, na przykład w sprawie pochodzenia Syna Bożego od Ojca, dyskutowano nawet na targu, kupując chleb czy oliwki. Skoro starożytni mogli, to dlaczego nie my. Odkładając jednak żartobliwy ton na bok, można chyba powiedzieć, że emocjonalna momentami wymiana zdań mogła przyczynić się do lepszego zrozumienia jakiegoś fragmentu nauki Kościoła. Tak to bowiem czasem jest, że dopiero wyostrzenie zagadnienia do granic możliwości pozwala złapać byka za rogi. Na przykład – co w istocie znaczy często powtarzane zdanie, że Jezus Chrystus jest jedynym Zbawicielem człowieka, i to każdego człowieka, bez wyjątku. Czy rzeczywiście tak jest? Czy sam taką wiarę wyznaję? Bardzo wielu pobożnych Żydów, co nie znaczy, że wszyscy, uważało i nadal uważa inaczej. Nadal czekają na przyjście Mesjasza. Tylko że innego Mesjasza nie będzie, inny nie przyjdzie, bo już przyszedł. Mesjaszem jest Jezus Chrystus, Syn Boży, który cierpiał, umarł na krzyżu, ale zmartwychwstał i żyje. I przyjdzie na końcu czasów.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








