Karol Białkowski Karol Białkowski

|

24 marca 2026 GOSC.PL

5,19 zł za litr? Tak kończą się bajki o tanim paliwie

Jeszcze niedawno słyszeliśmy zapowiedź, że litr benzyny będzie kosztował 5,19 zł. Wszystko wskazuje, że zgodzi się tylko jedno. Będzie 5,19 zł, ale nie za litr, a za pół litra.

Słynna zapowiedź padła w kampanii wyborczej 2023 roku. Wówczas Donald Tusk przekonywał, że państwo ma narzędzia; że wystarczy chcieć, że to wszystko kwestia decyzji i paliwo będzie tanie. Dziś widzimy, ile warte były te opowieści.

Bo prawda jest brutalna i nie ma nic wspólnego z konferencjami prasowymi. Ceny paliw nie zależą od tego, kto akurat rządzi w Warszawie. Zależą od tego, czy świat płonie. A płonie.

Najpierw pandemia, która rozbiła globalną gospodarkę. Potem wojna na Ukrainie w 2022 roku, która wystrzeliła ceny energii i paliw. W Polsce zobaczyliśmy to natychmiast: rekordowe ceny na stacjach i inflację, która dla wielu rodzin była po prostu ciosem w domowy budżet. I właśnie wtedy zaczęła się polityczna gra.

Ówczesna opozycja – z Koalicją Obywatelską na czele – tłumaczyła Polakom, że za drożyznę odpowiada rząd Mateusza Morawieckiego. Że to jego decyzje sprawiły, iż paliwo drożeje, a ceny w sklepach rosną. Narracja była prosta, chwytliwa i – co najważniejsze – wygodna.

Problem w tym, że była tylko połową prawdy. Bo o ile rządy mogą łagodzić skutki kryzysów, o tyle nie sterują ceną baryłki ropy w Londynie ani tym, czy tankowce przepływają przez Cieśninę Ormuz. A właśnie tam rozgrywa się dziś kluczowy dramat.

Atak USA i Izraela na Iran pod koniec lutego uruchomił efekt domina. Konflikt rozlał się na Bliski Wschód, a zamknięcie Cieśniny Ormuz – jednego z najważniejszych szlaków transportu ropy i gazu – uderzyło w globalne dostawy. Rynek zareagował natychmiast. Ceny ropy wystrzeliły. A za nimi – ceny paliw.

W Polsce widać to czarno na białym. Jeszcze 28 lutego hurtowa benzyna kosztowała w Orlenie 4466 zł za metr sześcienny. Dziś to już 5688 zł. Diesel? Skok z 4809 zł do ponad 7100 zł. Wzrosty sięgające kilkudziesięciu procent. I naprawdę niewiele zmienia fakt, że dziś rano ogłoszono „obniżkę” hurtowych cen o 45 zł na metr sześcienny benzyny i 87 zł za metr sześcienny oleju napędowego. To nie jest realna ulga. To jest kosmetyka.

czytaj dalej poniżej

Owszem, państwo może próbować łagodzić sytuację. Obniżyć marże, manipulować podatkami, wprowadzać promocje weekendowe. Orlen może „zejść z marży niemal do zera”. Minister może mówić o akcyzie i VAT. Tylko że to wszystko są działania na marginesie problemu. Bo problem jest globalny.

I dlatego konsekwencje są łatwe do przewidzenia. Droższe paliwo oznacza droższy transport. Droższy transport oznacza droższe wszystko: od chleba po usługi. Inflacja – która dopiero co zaczęła wyhamowywać – znów dostanie – nomen omen – paliwo do wzrostu.

Wraca drożyzna. Ta sama drożyzna, którą jeszcze niedawno tłumaczono wyłącznie „złym rządem”. Dlatego dziś warto powiedzieć jasno: żadna władza w Polsce – ani PiS, ani obecna koalicja – nie ma magicznych narzędzi do sterowania cenami paliw na świecie. Może reagować, może łagodzić, może kupować czas. Ale nie może odwrócić globalnych procesów. A już na pewno nie może zagwarantować ceny benzyny na poziomie 5,19 zł. Chyba że – i tu wracamy do punktu wyjścia – zaczniemy liczyć nie za litr. Tylko za pół litra.

I może właśnie to jest najważniejsza lekcja. Politycy zawsze będą obiecywać. Zawsze będą upraszczać. Zawsze będą wskazywać winnych – najlepiej swoich poprzedników.

Ale rachunek i tak zapłacimy my. Nie przy urnie wyborczej. Tylko przy dystrybutorze.

5,19 zł za litr? Tak kończą się bajki o tanim paliwie   Ceny paliw zmieniają się z niesamowitą dynamiką. Te z dzisiejszego poranka (24 marca) na jednej z wrocławskich stacji benzynowych są już nieaktualne. Niestety po raz kolejny zostały podniesione. Karol Białkowski /Foto Gość

.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Karol Białkowski Karol Białkowski Dziennikarz, redaktor portalu „Gościa Niedzielnego”. Z wykształcenia teolog o specjalności Katolicka Nauka Społeczna, absolwent Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu. Wieloletni prezenter i redaktor wrocławskiego Katolickiego Radia Rodzina, korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej, a od 2011 roku dziennikarz „Gościa”. Przez prawie 10 lat kierował wrocławską redakcją GN.