W internecie coraz większą popularność zdobywają wiralowe filmy, na których znani aktorzy, piosenkarze i celebryci spotykają się… ze swoimi młodszymi wersjami. Można zobaczyć na przykład aktorów ulubionego filmu sprzed lat, od „Harry'ego Pottera” po „Pasję”, których na planie „odwiedzają” ich obecne wcielenia. Trzeba przyznać, że robi to wrażenie, budzi nostalgię i… lekkie przerażenie możliwościami, jakie już dziś stwarza sztuczna inteligencja. Komentarze do tych filmów są bardzo różne. Analizuje się głównie to, kto się pięknie zestarzał, a kto wręcz przeciwnie. Są też refleksje w rodzaju: „Czas ucieka, wieczność czeka”, zwłaszcza gdy w swoich wersjach z różnych lat „spotykają się” znani ludzie już nieżyjący. Ale padają też pytania, co dalej. Wszak tego typu zabawy już dawno wyszły z fazy eksperymentu, w filmach coraz częściej AI odmładza aktorów (jak w „Irlandczyku” Roberta de Niro i Ala Pacino). Kwestią czasu jest pojawienie się na ekranie nieżyjących artystów w nowych rolach. Córka Robina Williamsa już zaprotestowała przeciw deepfake'om ze swoim sztucznie ożywionym ojcem. „Te rekonstrukcje są w najlepszym razie marną kopią wielkich ludzi, a w najgorszym przerażającym potworem Frankensteina, skleconym z najgorszych elementów wszystkiego, czym jest ta branża, zamiast tego, co powinna reprezentować” – ostrzegła Zelda Williams.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








