Na początku marca prezydent Francji Emmanuel Macron zapowiedział nie tylko zwiększenie arsenału atomowego, ale również objęcie m.in. Polski tzw. parasolem atomowym. Polska strona na razie mówi o toczących się rozmowach na ten temat, a komentatorzy zastanawiają się, czy francuska propozycja jest alternatywą dla wcześniejszego pomysłu włączenia Polski w natowski program Nuclear Sharing. Natowski, ale de facto amerykański, bo to arsenał nuklearny USA jest ciągle tą siłą, która stanowi przeciwwagę dla potencjału atomowego Rosji. Przy czym warto podkreślić, że pomysł z Nuclear Sharing był dyskutowany głównie w Warszawie, niekoniecznie w Waszyngtonie, podczas gdy teraz to Paryż wychodzi z inicjatywą włączenia Polski w orbitę francuskiej polityki odstraszania. Przy tej okazji wraca pytanie, czy mówienie o broni atomowej jako straszaku nie jest już dziś przeżytkiem, skoro nawet Ukraińcy nie wahają się, w odwecie na rosyjską agresję, atakować celów w Rosji, wiedząc, że ta posiada broń, która miała zapewnić jej nietykalność.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








