Aby lepiej zrozumieć współczesną Amerykę, a zwłaszcza konserwatywną część tamtejszej populacji, niekiedy warto oderwać się od pierwszych stron gazet i głównych programów informacyjnych. Przez chwilę nie wsłuchiwać się w kolejne mętne tyrady Donalda Trumpa, nie czytać tweetów J.D. Vance'a i nie śledzić skandali związanych z deportacjami. Czasami wskazane jest przescrollowanie portali i zagłębienie się w wydarzenia, które tak naprawdę mówią nam dużo więcej o obecnych trendach politycznych i społecznych po drugiej stronie Atlantyku.
W połowie lutego w Senacie USA odbyło się wysłuchanie kandydata na jedno z najwyższych stanowisk w Departamencie Stanu. Jeremy Carl, namaszczony przez samego prezydenta, miał zostać asystentem Sekretarza ds. Organizacji Międzynarodowych. Takich posiedzeń odbywa się mnóstwo, a sam wysłuchiwany pewnie nie wzbudziłby zainteresowania żurnalistów, gdyby nie fakt, iż jeszcze przed swoją nominacją zaczął w popłochu usuwać komentarze, które zamieszczał na platformie X (wcześniej Twitter) w ostatnich latach. Dokładniej rzecz ujmując, ok. 5 tysięcy postów (sic!).
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








