Nauka nie polega na wyszukiwaniu tego, co lubimy, tylko na konfrontowaniu się z tym, co jest. O tym, że niektóre gazy mają „właściwości cieplarniane”, wiemy od 200 lat (Joseph Fourier). Wiemy też, że od ponad 150 lat rośnie w atmosferze stężenie jednego z takich gazów, czyli dwutlenku węgla (CO2). Wiemy – dzięki badaniom izotopowym – że ten nadmiarowy CO2 pochodzi ze spalania paliw kopalnych. Obserwujemy też spadek stężenia tlenu. Wiadomo, reakcja spalania go „zużywa”. Wiemy, że średnia temperatura powietrza przy powierzchni Ziemi rośnie. Wiemy też, że zmiana temperatury następuje w tempie, jakiego nie obserwowaliśmy poza dużymi kosmicznymi katastrofami (np. uderzeniem planetoidy sprzed 66 mln lat, która zakończyła erę dinozaurów). Obserwujemy wzrost poziomu mórz, topnienie lodowców, zmiany pH wody morskiej. To nie jest kwestia opinii czy poglądów. Te dane rejestrujemy. W różnych miejscach, tysiącami urządzeń, na wiele sposobów. I wszystkie one układają się w jeden scenariusz – klimat się zmienia od zawsze, ale zmiana, którą teraz widzimy, jest inna niż poprzednie, ona jest spowodowana działalnością człowieka. Bardzo bym chciał, by klimat tak gwałtownie się nie zmieniał. By rośliny i zwierzęta nie traciły swoich nisz (a bardzo szybko je tracą). By ludzie nie umierali z powodu upałów, by ci, którzy mieszkają w Azji czy Ameryce Środkowej, nie musieli opuszczać swoich domów. Tyle tylko, że klimat nie dba o moje chcenie. Zmienia się i nic na to nie poradzę. Statystycznie, mimo że teraz za oknem mróz, jest cieplej niż 20 lat temu. A globalnie (a nie lokalnie) styczeń tego roku był kolejnym rekordowo ciepłym. Nauka to dyktatura danych. Intuicje, przeświadczenie czy chłopski rozum na niewiele się tutaj zdają. Wiele lat studiów i naukowej pracy nauczyło mnie ufać liczbom, a nie temu, co w danej chwili widzę za oknem. Za oknem widzę, że ziemia jest płaska.
Ten felieton jest moim ostatnim na łamach „Gościa”. Redakcja zdecydowała o zakończeniu współpracy. Pisząc dla Państwa, starałem się pokazywać świat piękny, fascynujący i złożony. Starałem się, by te moje fascynacje były także Państwa fascynacjami. Poczytuję sobie za zaszczyt, że mogłem to robić przez 20 lat. Za wszystkie reakcje, za ten wspólny czas, bardzo Państwu dziękuję.








