Praca jest przereklamowana

Istnieją nie tylko pragmatyzm i korzyść, ale też błogosławieństwo i łaska.

Prawda, że to dobry tytuł na czas ferii i końca karnawału?

Ale sprawa jest jednak bardzo poważna. Zacznijmy tak: we wrześniu 1947 roku, w domu wczasowym Auf der Böhre w Westfalii Południowej, niemiecki filozof Joseph Pieper (jeden z filozoficznych mistrzów Ratzingera), napisał esej pt. „Odpoczynek i kult”. Po 75 latach książeczka została przełożona na polszczyznę (W. Szymona) i wydana w Poznaniu (W drodze) w 2023 roku. Jest fascynująca, gorąco polecam.

O czym to jest? I dla kogo? O pracoholicznych trendach współczesności i o bożkach nieustannego aktywizmu, rozwoju, realizacji, skuteczności. O absolutnej konieczności głębokiego wytchnienia. Czyli dla nas wszystkich.

Czym właściwie jest duchowy stan, który łacina określa jako acedia, a który tłumaczymy jako gnuśność, wypalenie, depresyjne znużenie? U korzenia acedii, twierdzi Pieper, leży niezgoda na samego siebie, skutkująca prowadzącym do rozpaczy dyskomfortem w przebywaniu z sobą samym. Święty Tomasz idzie jeszcze głębiej: jest ona wykroczeniem przeciwko „odpoczywaniu ducha w Bogu”. Pieper: „gnuśność i unikanie odpoczynku są pojęciami analogicznymi. Odpoczynek przeciwstawia się obydwom”. Rozpacz i nuda to krewne niezmordowanej aktywności. Mogą to być nawet córki…

Przeciwieństwem pojęcia acedia – wyjaśnia Pieper – nie jest wzmożenie w sferze pracy (że niby lekiem na gnuśność miałaby być (nad)aktywność), lecz ufna afirmacja i akceptowanie przez człowieka jego własnej istoty, całego świata i Boga – a więc miłość (z której) rodzi się też szczególna świeżość działania, której nie należy jednak mieszać (ani mylić!) z „morderczą aktywnością fanatyka pracy”. Odpoczywanie jest możliwe tylko wtedy, gdy człowiek godzi się na siebie, kiedy „lubi” siebie, świat, Boga. I odwrotnie: akceptacja pozwala odpocząć, jest warunkiem wytchnienia.

Z tej wewnętrznej zgody, z wolności od stałej aktywności – a w gruncie rzeczy od buntu – rodzą się nieoczekiwane owoce, których nie przyniesie żadna praca. „Największa forma poznania – błyskawiczny genialny pomysł, autentyczna kontemplacja – staje się udziałem człowiek jako dar; realizuje się bez trudu i obciążenia. Tomasz jednym tchem wymienia kontemplację i igraszkę” – zauważa Pieper. Bóg użycza nam w nocy pieśni, mówi Księga Hioba (35,10). Człowiek przede wszystkim w odpoczynku miewa wielkie, szczęśliwe idee i pomysły, nieosiągalne w sytuacjach harówki i napięcia. Bo istnieją nie tylko pragmatyzm i korzyść, ale też błogosławieństwo i łaska.

Tymczasem „istnieje w świecie instytucja, która w określone dni zakazuje właśnie prac przynoszących pożytek, czyli »prac niewolniczych« [służebnych, jak mówimy w polszczyźnie], i w ten sposób zapewnia istnienie sfery egzystencji” wolnej od nie-wolniczego statusu człowieka do pracy „przykutego” (jakkolwiek: z konieczności, z cudzej bądź własnej woli).

Arystoteles pytał dwa tysiące lat temu w „Polityce”: „Główne pytanie brzmi: jakimi zajęciami powinno się czas spoczynku wypełnić?”. Inaczej: co sprawia, że odpoczynek jako taki jest wewnętrznie możliwy, a zarazem co stanowi jego najgłębsze uzasadnienie?

Otóż samym rdzeniem odpoczynku jest świętowanie. W tym pojęciu jest wszystko: swoboda, brak wysiłku, przewaga bezinteresowności nad funkcjonalnością. Odpoczynek znajduje swoje umożliwienie i uprawnienie tam, gdzie święto i świętowanie otrzymują swój sens i wewnętrzną możliwość. A tym jest chwała Boża, wysławianie Stwórcy – świata i mnie, akceptowanych w odpoczynku. Tym jest kult.

I dlatego prawdziwie ludzka kultura pochodzi z kultu.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

ks. Jerzy Szymik ks. Jerzy Szymik