Jakbym dostał obuchem w łeb! Kolejka, jakiej nie widziałem nawet jako dziecko PRL-u, a przecież to wystawa malarstwa Fra Angelica i kompanów. Całe szczęście bilety nabyłem online. Zwiedzanie przypomina o zaświatach… uskrzydla i przejmuje… I nawet tłum nie przeszkadza, a oszołomienie pozostaje” – czytam wpis znajomego na Facebooku. Malarstwo Fra Angelica fascynuje, oszałamia i uskrzydla.
Jan z Fiesole przyszedł na świat ok. 1387 roku w Vicchio, w rejonie Mugello. Jako dwudziestolatek wstąpił do klasztoru dominikanów. Malarstwa uczył się we Florencji, prawdopodobnie u mistrza Masolina. Od 1438 roku przez 12 kolejnych lat ozdobił freskami aż 40 cel zakonnych klasztoru San Marco we Florencji. W 1445 roku, na prośbę papieża Eugeniusza IV, zaczął prace w Kaplicy Mikołaja V w Watykanie i w katedrze w Orvieto. Na cztery lata wrócił do Fiesole, by służyć braciom jako przeor, po czym znów wyjechał do Wiecznego Miasta. Tam zmarł 18 lutego 1455 roku.
Dominikanin Guy Bedouelle tak wyjaśniał fenomen życia i twórczości swego współbrata: „Trzymał się na uboczu najnowszych i najbardziej rwących prądów swego czasu. »By malować Chrystusa, należy żyć Chrystusem« – mawiał. Jego malarstwo, nie przestając mówić o Wcieleniu, ukazuje odnowiony porządek świata”.
Gdy 3 października 1982 roku Jan Paweł II beatyfikował artystę-dominikanina, zacytował biografię napisaną przez Giorgia Vasariego sto lat po śmierci Fra Angelica: „Jego malarstwo było owocem wielkiej harmonii między świątobliwym życiem i otrzymaną przezeń siłą twórczą”. „Życie jego w głębokiej syntonii z imieniem, które nosił, było niezwykłym »śpiewem« dla Boga: »śpiewem wobec aniołów«” – wyjaśniał papież. „Całym życiem śpiewał chwałę Boga, nosił ją jako skarb w głębinach serca, wyrażał zaś w dziełach sztuki. Syn duchowy św. Dominika pędzlem wypowiedział swoją »summę« Bożych tajemnic, podobnie jak Tomasz z Akwinu wypowiedział ją językiem teologii”.








