Ewakuacja z pokładu Międzynarodowej Stacji Kosmicznej to ostateczność. Kilka dni temu, 14 stycznia, zdecydowano jednak, by czwórka astronautów jak najszybciej wróciła na Ziemię. Powodem była choroba jednego z członków załogi.
Stacja kosmiczna znajduje się na wysokości około 400 kilometrów nad Ziemią. Z technicznego punktu widzenia to cud inżynierii. Ma masę ponad 400 ton i rozmiary pełnowymiarowego boiska piłkarskiego. Jest największym obiektem wykonanym ręką człowieka, jaki znajdował się i znajduje w kosmosie. W zasadzie jest połączeniem statku kosmicznego, laboratorium i hotelu dla bardziej naukowców niż astronautów. Bada się w niej wszystko: od wzrostu roślin w mikrograwitacji po wpływ braku grawitacji na ludzkie ciało; od nowych materiałów (które później wykorzystuje się na Ziemi) do antybiotyków; od cząstek, jakie nadlatują do nas z przestrzeni kosmicznej, do sposobów, w jaki pająki tworzą swoje sieci. Brzmi ekscytująco, ale życie na pokładzie stacji nie jest łatwe. Astronauci narażeni są na promieniowanie kosmiczne, utratę masy kostnej (nawet 1–2 proc. miesięcznie!) i problemy psychologiczne. W zasadzie dopiero uczymy się tego, jak ludzki organizm funkcjonuje w kosmosie. A co, jeżeli na pokładzie stacji ktoś zachoruje albo ulegnie wypadkowi? Na pokładzie stacji jest apteczka z podstawowymi lekami i medycznym sprzętem, ale nie ma lekarza, nie ma szpitala, nie ma sali chirurgicznej.
Amerykańska agencja kosmiczna NASA nie ujawniła, dlaczego ewakuowano aż czterech członków załogi. Komunikat był lakoniczny – chodziło o chorobę jednego z nich. Skoro przekazano, że ewakuacja objęła także innych, widocznie uznano, że pogorszenie stanu zdrowia reszty jest kwestią czasu oraz że pozostanie w kosmosie jest dla nich niebezpieczne. A więc wejście do kapsuły Dragon, kilka godzin lotu i wodowanie w Pacyfiku. To pierwsza w historii medyczna ewakuacja z ISS. Ludzkie ciało w kosmosie jest bardzo kruche, a możliwości medyczne znikome. Mikrograwitacja osłabia mięśnie, kości i układ odpornościowy. Promieniowanie zwiększa ryzyko raka. A izolacja i hałas wentylatorów są przyczyną trudności w komunikacji z najbliższymi, którzy są na Ziemi. To wszystko to gotowa recepta na kryzys psychiczny.
Za kilka tygodni w kierunku Księżyca startuje rakieta misji Artemis II. To próba generalna przed powrotem człowieka na Księżyc. Podobna ewakuacja z powierzchni Srebrnego Globu nie byłaby możliwa. A co z lotem na Marsa, który w jedną stronę potrwa kilka miesięcy? Kosmos jest piękny, ważny, ale i bezlitosny. Ci, którzy go zdobywają, narażeni są na ryzyko, które nie zawsze da się zminimalizować.
Międzynarodowa Stacja Kosmiczna.
NASA
Tomasz Rożek
Doktor fizyki, dziennikarz naukowy. Założyciel i prezes Fundacji Nauka To Lubię. Autor wielu książek o tematyce popularnonaukowej. Obecnie stały współpracownik „Gościa Niedzielnego”.