Łaska ściany

Jest wielu takich, co zniechęcili się do Kościoła. Ale nie ma wśród nich Boga.

Kto by się tego spodziewał? „We Francji wyrasta nowe pokolenie katolików” – czytam świeżą depeszę KAI. To kolejna z wielu podobnych. Od pewnego czasu do Kościoła płynie tam tyle próśb o chrzest, że parafie nie nadążają z organizacją przygotowań do sakramentu. Oznaki odrodzenia wiary pojawiają się też w Wielkiej Brytanii. W ostatnich latach odnotowano tam kilkakrotny wzrost liczby chodzących do kościoła młodych dorosłych. Vatican News podaje, że nawet w Niemczech, mimo trwającej fali odejść, 8 procent bezwyznaniowców rozważa wstąpienie do wspólnoty kościelnej. I tak dalej.

O czym to świadczy? Ano o tym, że człowiek nie jest przystosowany do życia bez Boga. Tego homo sapiens zwyczajnie nie potrafi znieść. Dopóki się przeciw Bogu buntuje, nie odczuwa jego braku, bo bunt to też jakaś z Bogiem relacja. Zdaje się, że wielu Polaków jest na takim etapie. Kolejny etap to obojętność wobec Boga. Wtedy człowiek robi sobie bożki z bzdurnych, ale destrukcyjnych ideologii. Bo musi, inaczej by zwariował. Walczy więc o jakieś „wyzwolenia z ograniczeń płci”, ratuje „płonącą planetę”, przyklejając się do asfaltu albo wpisując aborcję do konstytucji. Robi to, bo ma wbudowane pragnienie sensu. A że szuka tego sensu nie tam, gdzie trzeba, to w końcu dochodzi do ściany. Chwała Panu za tę ścianę, bo przy niej syn marnotrawny budzi się z ręką w świńskim korycie. Widzi, w jakim błocie ugrzązł, i zaczyna myśleć, że chyba jednak przy Ojcu byłoby mu lepiej.

I tu wkracza Bóg. Biegnie do takich otrzeźwieńców, gdy są jeszcze daleko i obsypuje ich takim deszczem łask, że  ci całkowicie zmieniają swoje życie. Bo pokoju, jaki Bóg daje, nie da się z niczym porównać. Świadomość sensu i radość płynące od Niego nie mają konkurencji. Wszystko to jest w Kościele, bo jest tam jego głowa – Pan Jezus. Owszem, są tam też bracia syna marnotrawnego. Bywają paskudni, ale to nie z ich powodu jesteśmy w Kościele, prawda?


Krótko:

Umorzona profanacja

Zamaskowani sprawcy ukradli z bożonarodzeniowej szopki na Rynku w Bolesławcu figurkę Dzieciątka Jezus i powiesili ją za szyję na specjalnie przygotowanej szubienicy – sznur przypominał stryczek. Dyrektor Bolesławieckiego Ośrodka Kultury zgłosił zdarzenie prokuraturze, podkreślając zaplanowany charakter akcji i wskazując na kulturowe znaczenie szopki jako tradycji chrześcijańskiej, ważnej dla różnych wyznań. Prokuratura Rejonowa w Bolesławcu umorzyła śledztwo prowadzone w sprawie obrazy uczuć religijnych. Według prokuratora rynek nie jest miejscem sprawowania obrzędów, a „ta lalka symbolizująca Jezusa nie jest przedmiotem czci religijnej”.

Wychodzi na to, że w Bolesławcu profanacji można dopuścić się tylko na „oryginale”. No to wyobraźmy sobie, że ktoś sponiewierał, powiedzmy, lalkę przedstawiającą Jerzego Owsiaka.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak Franciszek Kucharczak Dziennikarz działu „Kościół”, teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”.