Bajkowe życie małej gwiazdy zazwyczaj nie kończy się happy endem.
Dzieci na całym świecie znają „Kubusia Puchatka”. To jedna z najbardziej uroczych bajek, jakie kiedykolwiek napisano, wciąż kochana, mimo że powstała blisko sto lat temu. Krzyś i jego zabawki: Miś (o bardzo małym rozumku), Tygrysek, Kłapouchy czy Prosiaczek to megagwiazdy, także dzięki filmom, które animowały książkowych bohaterów. A skoro jej autor, tworząc postać Krzysia, wzorował się na swoim synku, można domniemywać, iż łączyła ich więź szczególna. Tak było… ale jedynie przez kilka dni. Bardzo szybko globalny sukces „Kubusia Puchatka” zamienił życie prawdziwego Krzysia w koszmar. Rodzinną historię Alana A. Milne'a opowiada film „Żegnaj Christopher Robin” (HBO Max). I nie jest to bajka, choć wyciągnąć z niej można niejeden morał.
Pisarz nie zawsze potrafi odnaleźć się w świecie, który tak pięknie kreuje. Milne był człowiekiem zmagającym się z powojenną traumą, pochłoniętym własną pracą, praktycznie niemającym żadnych relacji z dzieckiem wychowywanym przez nianię. „Kubuś” powstał… przez przypadek, gdy Milne z konieczności musiał sam zająć się synem. To był ich gwiezdny czas. Wtedy właśnie ożywił zabawki Krzysia, wyczarował i ubrał w słowa ich przygody w Stumilowym Lesie. Potem wyszła książka i nic już nie było takie samo. Chłopiec znalazł się w oku cyklonu, otoczony przez media i wielbicieli, a rodzice nie potrafili, czy raczej nie chcieli go przed ciężarem sukcesu ochronić. Mało tego, pisarz popełnił kolejny błąd, oddając Krzysia do szkoły z internatem. W ten sposób całkowicie zerwał i tak wątłą relację z synkiem, dręczonym teraz przez rówieśników widzących w nim jedynie obiekt kpin i szyderstw. Jak widać, wrażliwość twórcy niekoniecznie idzie w parze z wrażliwością ojca, a bajkowe życie małej gwiazdy zazwyczaj nie kończy się happy endem. Przykładów na tę smutną prawdę jest wiele, ale ten robi szczególnie mocne wrażenie. Może pozostanie przestrogą równie długo, jak „Kubuś Puchatek” będzie synonimem szczęśliwego, pozbawionego trosk dzieciństwa.
Piotr Legutko
dziennikarz, publicysta, wykładowca, absolwent filologii polskiej UJ. Kierował redakcjami „Czasu Krakowskiego”, „Dziennika Polskiego”, „Nowego Państwa” i „Rzeczy Wspólnych”, a także krakowskim oddziałem TVP i kanałem TVP Historia. Z „Gościem Niedzielnym” związany od początku XXI wieku. Opublikował m.in. „O dorastaniu czyli kod buntu”, „Jad medialny”, „Sztuka debaty”, „Jedyne takie muzeum”, książkowe wywiady z Janem Polkowskim i prof. Andrzejem Nowakiem oraz „Mity IV władzy” i „Gra w media” (wspólnie z Dobrosławem Rodziewiczem). Wykładowca UP JP II oraz Akademii Ignatianum.