Jacek Wojtysiak Jacek Wojtysiak

|

05.01.2026 10:49 GOSC.PL

Pesymizm ćwierćwiecza

Oto bilans pierwszego ćwierćwiecza XXI wieku: miał być pokój – jest wojna; zamiast zgody jest polaryzacja; a zamiast jedności w różnorodności – totalne rozproszenie.

Jeśli miałbym krótko podsumować nasze życie publiczne minionego roku, użyłbym trzech słów: niepokój, konflikt, rozproszenie. Słowa te oznaczają procesy, które rozwijają się od kilkunastu lat i które wyraźnie zaznaczyły się w roku 2025. I to zaznaczyły się w jednoznacznym kontraście do tego, co zapowiadano na początku obecnego wieku. Miał być pokój – jest wojna i niepewność. Miała być względna unifikacja – jest polaryzacja. Miała być jedność w różnorodności – jest kompletne rozproszenie. Przyjrzyjmy się bliżej tym kontrastom pierwszego ćwierćwiecza XXI wieku.

Pamiętam dominujący trend polskiej publicystyki końca XX i początku XXI wieku. Mówił on, że wejście Polski do głównych struktur zachodnich niejako automatycznie zagwarantuje nam bezpieczeństwo. Rzeczywiście, obecność w nich zwiększa nasze bezpieczeństwo. Nie czyni jednak tego automatycznie i w sposób, który daje nam absolutną pewność. Różne formy rosyjskiej agresywności przekształciły się blisko cztery lata temu w pełnoskalową wojnę, która rozgrywa się za naszymi granicami i która wielorako – i nieraz dosłownie, jak w przypadku zeszłorocznego „nalotu” dronów – dotyka naszego życia.

Rok 2025 był o tyle przełomowy, że rozpoczęły się w nim (pośrednie) negocjacje pokojowe, a pod koniec roku obwieszczono, że ich szanse można oceniać nawet na 95 proc. Nie wynika z tego jednak – jak dodają sami negocjatorzy – że pokój stanie się faktem. A nawet jeśli nim się stanie, to nie wiadomo, czy będzie trwały, czy będzie raczej – jak zauważają dociekliwi analitycy polityczni – czasem przygotowania do kolejnej agresji rosyjskiej: agresji, która tym razem może objąć Polskę.

Wszystko to poważnie studzi optymizm, z którym wchodziliśmy w XXI wiek. Jego pierwsze ćwierćwiecze kończy się niepokojem – i to w sensie straszliwej wojny blisko nas, i to w sensie niepewności dotyczącej najbliższych lat. Dokonująca się na naszych oczach reorganizacja międzynarodowego układu sił uczy, że w świecie nie ma nic absolutnie trwałego i pewnego.

Za naszymi granicami wojna, a w ich obrębie radykalny konflikt polityczny. W 2005 roku dwie największe polskie partie polityczne, choć konkurowały ze sobą, zapowiadały negocjacje nad utworzeniem wspólnego rządu. Pomijając kwestię szczerości tych zapowiedzi, sam ich fakt świadczył o tym, że różnice między głównymi siłami politycznymi nie były rozumiane w kategoriach totalnej walki.

Dziś, po wielu latach stopniowego eskalowania konfliktu, mamy do czynienia niemal wyłącznie z totalną walką, która obejmuje różne sfery życia publicznego. W wyborach prezydenckich 2025 roku wygrał kandydat opozycji i to wygrał „o włos”. Oba te fakty świadczą o tym, że we wspomnianej walce żadna ze stron nie może całkowicie pokonać przeciwnika. Co gorsza, między stronami trudno znaleźć jakiś wspólny mianownik, który umożliwiałby jakieś minimum porozumienia. Raczej strony konfliktu się radykalizują i mnożą w swym radykalizmie, a na bardziej (przynajmniej werbalnie) umiarkowane inicjatywy nie ma miejsca.

„Na pocieszenie” można zauważyć, że zjawisko radykalnej wewnętrznej niezgody obejmuje dziś wiele państw zachodnich, na czele ze Stanami Zjednoczonymi. Wydaje się, że na początku wieku tak nie było: różnice między głównymi formacjami politycznymi były mniejsze lub były łagodzone przez harmonijną wymianę władzy. Teraz jest inaczej: wchodzimy w drugie ćwierćwiecze radykalnie podzieleni, a nasze spory są ogromne i fundamentalne. Dotyczy to także Kościoła. Dlatego wybrany w minionym roku papież Leon XIV stara się – jak można wnioskować z jego słów i gestów – niwelować wewnątrzkościelne konflikty.

I trzecie zjawisko: rozproszenie. W latach 2004-2006 powstały takie serwisy społecznościowe jak Facebook, YouTube czy Twitter (X). W październiku 2025 roku liczba użytkowników tych i podobnych mediów osiągnęła (według raportu „Digital 2026”) na świecie 5,66 miliardów, a w Polsce: 27,1 milionów. Media te miały radykalnie usprawnić międzyludzką komunikację, zdemokratyzować przekaz treści, uczynić każdego z nas aktywnym uczestnikiem ich wymiany. W dużej mierze tak się stało, jednak za cenę wielu niepokojących zjawisk, których analizę tutaj pominę. Wystarczy zapytać: czy rozwój tych mediów (i szerzej: rozwój cyfrowy) zbliżył nas do ogólnoludzkiego porozumienia i do realizacji ideału „jedności w różnorodności”? Raczej nie.

Zamiast tego ideału mamy ogromny (niespotykany dotąd w historii ludzkości) chaos niezliczonej liczby różnorodnych przekazów, w którym można się odnaleźć tylko przez wpadnięcie do odpowiednich „baniek”. W efekcie mamy do czynienia z totalnym rozproszeniem informacyjnym i komunikacyjnym. A gdy gubimy się w chaosie treści lub zamykamy się w swoich „bańkach”, szanse na porozumienie maleją. Wiek XXI rozpoczynaliśmy z wiarą w jednoczącą moc rozwijających się mediów elektronicznych – jednak pierwsze jego ćwierćwiecze kończymy, mocą tych mediów, rozproszeni czy wręcz podzieleni.

Jak widać, mój opis pierwszego ćwierćwiecza jest pesymistyczny. Optymistyczne zapowiedzi z jego początku przeszły teraz w swe przeciwieństwa. I tak zamiast pokoju mamy niepewność, zamiast kompromisu – konflikt, zamiast komunikacji – rozproszenie. Powyższe fakty pouczają nas, by nie wierzyć w żadne obietnice czy przewidywania (ręką ludzką uczynionego) raju na ziemi. Historia ludzkości to nie doskonały postęp, lecz wielkie poplątanie, w którym – jak mówił św. Augustyn – „Państwo Boże” i „państwo ziemskie”, czyli dobro (miłość Boga) i zło (miłość własna) w nas, przenikają się i walczą ze sobą. „Albowiem poplątane i pomieszane ze sobą są te dwa państwa na tym świecie, dopóki ich sąd ostateczny nie rozdzieli”.

Pesymizm ćwierćwiecza   Mężczyzna wędrujący gruzami po niedawnym uderzeniu Rosji na jedną z dzielnic Charkowa. PAP/EPA/SERGEY KOZLOV
« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jacek Wojtysiak Jacek Wojtysiak Nauczyciel akademicki, profesor filozofii, kierownik Katedry Teorii Poznania Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. Autor licznych artykułów i książek, w tym podręczników i innych tekstów popularyzujących filozofię. Stały felietonista portalu internetowego „Gościa Niedzielnego”. Z pasją debatuje o Bogu i religii z wierzącymi, poszukującymi i ateistami. Lubi wędrować po stronach Biblii i po ścieżkach Starego Gaju. Prywatnie: mąż Małgorzaty oraz ojciec Jonasza i Samuela. Ostatnio – wraz z Piotrem Sachą – opublikował książkę „Bóg na logikę. Rozmowy o wierze w zasięgu rozumu”.