Pompejanka – modlitwa nie do odparcia?

Proszę o pomoc w zrozumieniu idei Nowenny Pompejańskiej, często określanej jako „modlitwa nie do odparcia”. Dlaczego istotą tej nowenny jest wyłącznie Różaniec – trzy części każdego dnia? Dlaczego nie może to być np. codzienna adoracja, lektura Pisma Świętego czy spełnienie jakiegoś uczynku miłosierdzia? Gabriela

Rzeczywiście Nowenna Pompejańska bywa nazywana „modlitwą nie do odparcia”. Nie oznacza to, że przez naszą modlitwę zmuszamy Pana Boga do działania. Po pierwsze, On nie jest naszym przeciwnikiem i sam wie najlepiej, czego nam potrzeba. A po drugie, Bóg jest zawsze wolny w działaniu. Miłość wyklucza przymus, ale przyznajmy też, że jeśli ktoś, kto nas kocha, wytrwale o coś prosi, to taka natarczywość ma swoją siłę. Przypomina mi się w tym kontekście dość szokująca przypowieść Jezusa o niesprawiedliwym sędzim i ubogiej wdowie, która mu się naprzykrzała tak długo, aż w końcu wziął ją w obronę. Puenta tej przypowieści brzmi: „A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę” (Łk 18,7-8). W określeniu „modlitwa nie do odparcia” jest pobożna przesada. Te słowa zrodziły się z doświadczenia ludzi, którzy sami przekonali się o owocach tej konkretnej formy modlitwy. Nie należy więc czytać tego określenia jako teologicznej definicji, ale trzeba je uznać za świadectwo wiary ludzi praktykujących nowennę. Dlaczego akurat przez 54 dni i dlaczego trzy lub nawet cztery części Różańca? To prawda, że jest to swego rodzaju „maraton” modlitewny. Kontynuując tę metaforę, można zapytać, dlaczego maraton to bieg akurat na 42 195 metrów. Wiąże się to z grecką legendą, która mówi, że niejaki Filippides po wygranej bitwie z Persami biegł z Maratonu do Aten, by obwieścić zwycięstwo. Dystans wynosił około 40 km. Stąd tradycja biegu maratońskiego. Z Nowenną Pompejańską jest podobnie. Ta modlitwa powstała w konkretnym miejscu i czasie. Jej forma ukształtowała się na skutek przeżyć bł. Bartolo Longo, który ją rozpowszechnił. Trzy części Różańca były w jego czasach codziennym rytmem wielu stowarzyszeń różańcowych i dlatego stały się „materiałem”, z którego powstała nowenna. Ktoś może np. odmawiać dwie części Różańca przez 9 dni i nazwać to np. nowenną katowicką – i też będzie OK. W Kościele pojawiają się różne formy pobożności, także tej maryjnej czy różańcowej. Niektóre mają czas swojej popularności i zanikają, inne są ponadczasowe. Nowenna Pompejańska jest jedną z form modlitwy dziś popularnych i bardzo wymagających. Ale w tym właśnie tkwi jej sens. Chodzi o ćwiczenie się w wytrwałości i konsekwencji. Nie każdy może przebiec maraton, nie dla wszystkich jest Nowenna Pompejańska. Odmówienie Koronki do Bożego Miłosierdzia trwa parę minut i też ma wartość. Ale jest to… „krótki dystans”, modlitwa dla zabieganych. Po prostu nie każda praktyka pobożności jest dla każdego i nie w każdym momencie życia. Jeśli Kościół zaleca Nowennę Pompejańską jako piękną i owocną praktykę, to nie znaczy, że można ją postawić wyżej niż adorację, lectio divina, litanie czy inne nowenny. Św. Teresa z Lisieux ma rację: wartość modlitwy nie zależy od ilości słów, ale od miłości i uwagi serca. A Abraham Heschel powtarzał, że celem modlitwy nie jest modlitwa, tylko Bóg. Modlitwa, taka czy inna, to tylko drabina ku niebu. A czy ona jest drewniana, czy metalowa, stara czy nowa – nie ma znaczenia, jeśli tylko pomaga mi być bliżej Pana. Wierność modlitwie nie polega na kurczowym trzymaniu się jednej praktyki, ale raczej na trzymaniu się Boga we wszystkich praktykach.

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.
« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Ks. Tomasz Jaklewicz Ks. Tomasz Jaklewicz