Magdalena Dobrzyniak: Czy Twoim zdaniem kultura, religia, nasze dziedzictwo cywilizacyjne dostarczają nam aktualnych wzorców męskości, które pomagają znaleźć jakieś modele czy figury męskości, na których można by się oprzeć?
Tomasz Franc OP: Odnajduję taką opowieść w historii o stworzeniu człowieka, a precyzyjniej mówiąc, o śnie Adama i stworzeniu kobiety z jego żebra.
Księga Rodzaju.
Przyszła mi na myśl ta historia w kontekście pytań o męskość, bo ona mówi o pewnym naturalnym braku mężczyzny, w istocie tego, czym męskość jest, opisuje trudność w docieraniu do sedna męskiej tożsamości. Czytamy w niej, że mężczyzna budzi się, nagle widząc u swojego boku kobietę, ale jednocześnie odkrywa, że nie posiada części swojego ciała. Budzi się z jakimś brakiem, musi zadać sobie pytanie – bardzo odważne – o to, w jaki sposób ten brak zapełnić. Moim zdaniem korzeniem kryzysu męskości jest fakt, że mężczyźni zapełniają ów brak nie w relacjach – z partnerką i dzieckiem – a więc nie wchodzą w rozumienie swojej męskiej tożsamości w kontekście relacji. Próbują szukać zaspokojenia tego braku przez, jak już mówiliśmy, budowanie poczucia siły i pewności w duchu narcystycznej koncentracji na sobie. Co ciekawe, tak tylko dopowiem, wielu charyzmatycznych liderów o cechach narcystycznych to przecież w większości mężczyźni, nie kobiety. Oni budują jakąś fasadę, która jest wydmuszką siły i kreatywności, bo używają innych do tego, żeby się dookreślić w świecie i być kimś ważnym dla innych, jednak nie ze względu na służbę, na relacje, ale dla zaspokojenia siebie, w dodatku poprzez używanie drugiego człowieka. Niestety inną formą zapełniania tej pustki po żebrze jest stoczenie się w różnego rodzaju „izmy”: pracoholizmy, alkoholizmy, seksoholizmy, ale też „rozwojoizmy”, a więc kulturę samorozwoju, czyli to wszystko, co przestrzeń mojego braku sztucznie wypełnia jakimś kompulsywnym działaniem.
Albo biernością, bo obraz mężczyzny grającego w gry albo siedzącego z pilotem przed telewizorem, to jest chyba kolejny przykład zagłuszania tego braku.
To jest obraz rezygnacji z wysiłku poszukiwania odpowiedzi. Doświadczam pytania o pustkę, ale jeśli nie zmierzę się z tym wewnętrznym doświadczeniem braku, nie odpowiem sobie na pytanie, czego mi brakuje i kogo brakuje w moim życiu. Unikając szukania odpowiedzi, nigdy się nie dowiem, jak mogę swoje życie realizować w pełni, nie zobaczę partnerskiej relacji, nie zobaczę ojcowskiej kreatywności – niekoniecznie przez fizyczne posiadanie dzieci, ale też przez bycie ojcem dla kogoś, kto tego potrzebuje, a z różnych powodów nie miał szansy doświadczyć lub doświadczył połowicznie ojcostwa. Tacy kanapowcy nie staną się mężczyznami, bo skończonymi mężczyznami się nie rodzimy. My się nimi stajemy. To jest bardzo istotne. Rzecz jasna nie dyskutuję tutaj z biologią, ale mam na myśli psychiczne i emocjonalne dojrzewanie do roli społecznej, jaką podejmuje mężczyzna.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








