Chris dotarł do domu

Nie żyje Chris Rea. Piosenkarz zmarł spokojnie, w otoczeniu rodziny.

Ta wiadomość dotknęła mnie osobiście. Mimo że nigdy się nie spotkaliśmy, przez ostatnich pięć lat stał mi się jednym z najbliższych ludzi na świecie. Przetłumaczyłem chyba połowę jego twórczości, napisałem biografię, która ma się ukazać koło lutego, a teraz jako projekt Ludzie Chrisa kończyliśmy nagrywanie płyty z jego piosenkami... I jeszcze ten singiel, który zaledwie kilka dni temu wypuściliśmy: „Na święta będę w domu”... Tak się właśnie stało – autor „Driving Home for Christmas” wyprorokował to sobie i na święta dojechał do domu. Wierzę, że to nie przypadek. Chris Rea odszedł w spokoju, w otoczeniu rodziny. 

LUDZIE CHRISA - Na święta będę w domu
Ludzie Chrisa Official

Był niezwykle kreatywnym człowiekiem. Większość słuchaczy zna go z największych przebojów, takich jak „The Road to Hell”, „On the Beach”, „Josephine”, „Julia” czy wspomniane „Driving Home for Christmas”, ale jego twórczość sięgała znacznie dalej i głębiej. Zwłaszcza późne dzieła Chrisa Rei ciągle czekają na odkrycie przez szerszą publiczność. Doświadczenie ciężkiej choroby, z którą zmagał się od połowy lat dziewięćdziesiątych, sprawiło bowiem, że zwrócił się w stronę muzyki, którą naprawdę kochał, czyli bluesa. Po przełomowej płycie „Stony Road” z 2002 roku nagrał swoje opus magnum – 11-płytowy album „Blue Guitars” (2005), na którym własną muzyką opowiedział historię różnych nurtów bluesa i jego krzyżowania się z innymi gatunkami muzycznymi w różnych częściach świata. 

Człowiek-orkiestra, multiinstrumentalista, niezrównany mistrz gitarowej techniki slide, genialny kompozytor, łączący bluesowo-rockową szorstkość z czułością i liryzmem, a także autor tekstów, których całkiem spora część była świetną poezją. Próbował swoich sił także w innych sztukach: malował, tworzył filmy, a nawet udzielał się jako aktor. Pasjonował się też wyścigami samochodowymi, w których osiągał całkiem niezłe wyniki. Jego niespokojna dusza nieustannie szukała ukojenia, które – paradoksalnie – swoją muzyką potrafił dawać innym. Chciałbym pożegnać go jego własnym, bardzo poruszającym tekstem „Someday My Peace Will Come” z płyty „Stony Road”, wierząc, że odnalazł ten upragniony pokój, odnalazł – tak jak to brzmi w tym tłumaczeniu – dom: 

wiem że gdzieś jest mój dom
ja to wiem gdzieś jest mój dom
dziecka snem usnę tam
zniknie ból zniknie strach
niebo znów do mnie uśmiechnie się
kiedyś dotrę tam gdzie mój dom

Panie czy słyszysz – wiem że moje imię znasz
odczytasz je z mych łez co drążą życia głaz
połamane serce me 
całe życie gonię gdzieś
lecz wiem że 
tak wiem że gdzieś jest mój dom
wiem że gdzieś jest mój dom

Someday My Peace Will Come
Chris Rea - Topic
Chris dotarł do domu   Chris Rea. PAP/EPA/GEORGIOS KEFALAS

 

 

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Szymon Babuchowski Szymon Babuchowski Doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa. W „Gościu” jest kierownikiem działu Kultura. Poeta, autor siedmiu tomów wierszy. Jest też pomysłodawcą i współautorem zbioru reportaży z Ameryki Południowej „Kościół na końcu świata” oraz autorem wywiadu rzeki z Natalią Niemen „Niebo będzie później”. Jego wiersze i teksty śpiewają m.in. Marcin Styczeń, Natalia Niemen, Stanisław Soyka i wykonawcy projektu Betlejem w Polsce.