Życzliwość niezłomna

Zło zwalczane złem to zło podwójne. Zło naprawiane dobrem to wielokrotne dobro.

To było dawno temu i prawda. W miejscu mojej ówczesnej pracy była pani sprzątająca. Sądząc po stałym wyrazie jej twarzy, nie była do ludzkości ustosunkowana przychylnie. Kiedyś zrobiła nam awanturę o jakieś głupstwo, co jeszcze wzmogło jej wrogość. To taki mechanizm: kiedy się z kimś nielubianym zetrzesz, nie lubisz go jeszcze bardziej, bo myślisz, że i on ciebie jeszcze bardziej nie lubi. Cóż, konflikt zobowiązuje.

Wtedy przypomniała mi się historia opisana przez św. Teresę od Dzieciątka Jezus. Otóż w klasztorze była jedna stara, zrzędliwa siostra, postrach tych, które jej pomagały. Teresa zgłosiła się do pomocy, postanawiając okazywać jej życzliwość wbrew naturalnemu w takich razach odruchowi niechęci. Usługiwała jej z wielką miłością i zawsze obdarzała ją promiennym uśmiechem. W końcu skruszyło to serce starej karmelitanki, która zaczęła okazywać Teresie wdzięczność.

Pomyślałem, że zastosuję to do naszej ponurej pani. Dzień w dzień z uśmiechem mówiłem jej „dzień dobry”, a ona patrzyła podejrzliwie i nie odpowiadała. Pewnie sądziła, że się z niej nabijam i coś knuję. Ale dni mijały, a ja wciąż uśmiechałem się przy każdym spotkaniu, starając się naprawdę ogarniać tę kobietę życzliwą myślą. W pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że ją po prostu lubię. Jej zajęło to trochę więcej czasu, ale któregoś dnia na moje radosne „dzień dobry” uśmiechnęła się i odpowiedziała tym samym. Po raz pierwszy zobaczyłem, że ona w ogóle potrafi się uśmiechać – i to było niesamowite, bo oto miałem przed sobą przemienionego człowieka. To nie była „wredna baba”, to było dziecko Bożej miłości.

Tak sobie myślę, że nasi wrogowie to na ogół potencjalni przyjaciele, którzy czekają na naszą niezłomną życzliwość, na zerwanie z logiką odwetu i eskalacji konfliktu. Stąd dużo bliżej do nieba niż skądkolwiek indziej, bo tu rodzi się miłość – środowisko życia zbawionych. I chyba to jest sedno orędzia z Betlejem: mały Jezus się do nas uśmiecha. Niezłomnie.


KRÓTKO

Taki lekarz

Prokuratura umorzyła sprawę aborcji 9-miesięcznego Felka. Sprawczyni „zabiegu” wstrzyknięcia chlorku potasu w serce już prawie rodzącego się dziecka, ginekolog Gizela Jagielska, nie widzi w takiej procedurze niczego złego.

Mimo korzystnego dla lekarki rozstrzygnięcia szpital w Oleśnicy nie przedłużył z nią umowy. Jagielska w nagraniu opublikowanym na Facebooku wyraziła żal z powodu decyzji placówki. „Po 10 latach budowania od zera oddziału położniczego w Oleśnicy nie spotkacie mnie już w nim. Nie jest to moja decyzja, bo gdyby była moja, to kontynuowałabym to, co robię” – oświadczyła, zapewniając, że niedługo powiadomi o nowym miejscu pracy. Cóż, pani doktor, to pięknie, że budowała pani oddział położniczy, ale położnictwo służy przyjmowaniu dzieci na świat, a nie ich uśmiercaniu. A lekarz to człowiek, który służy życiu, wie pani?

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak Franciszek Kucharczak Dziennikarz działu „Kościół”, teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”.