Podczas kameralnego spotkania w ukrytym w Pirenejach Lourdes na pytanie: „Kim jest Piękna Pani?” Maryja miała odpowiedzieć: „Jestem Niepokalane Poczęcie”. Córka młynarza Bernadetta Soubirous zapamiętała te niezrozumiałe dla niej słowa, nie mając pojęcia o tym, że cztery lata wcześniej Pius IX uroczyście ogłosił dogmat o tym, że Maryja od chwili poczęcia została zachowana od grzechu. Stało się tak ze względu na przyszłe zbawcze wydarzenie, w którym Ta, o której w Akatyście zachwycony Archanioł Gabriel wołał: „Witaj, o której słów brak jest aniołom!”, odpowiedziała: „Amen”.
Najpiękniejsza córka Izraela była wyjątkowa. Nie potrafimy sobie wyobrazić nawet stanu życia w absolutnej czystości, bez najmniejszej chęci zemsty, szyderstwa, potępienia, odwetu, osądzania, wyniosłości… Kościoły Wschodu od wieków pielęgnowały przekonanie, że „Święta jest Przeczysta”. Prawda o Niepokalanym Poczęciu Maryi jest dogmatem wiary ogłoszonym uroczyście 8 grudnia 1854 r. bullą Ineffabilis Deus przez papieża Piusa IX. W bazylice św. Piotra w Rzymie (było wówczas 54 kardynałów i 140 arcybiskupów i biskupów) papież wyjaśniał: „Ogłaszamy, orzekamy i określamy, że nauka, która utrzymuje, iż Najświętsza Maryja Panna od pierwszej chwili swego poczęcia – mocą szczególnej łaski i przywileju wszechmocnego Boga, mocą przewidzianych zasług Jezusa Chrystusa, Zbawiciela rodzaju ludzkiego – została zachowana nietknięta od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego, jest prawdą przez Boga objawioną i dlatego wszyscy wierni powinni w nią wytrwale i bez wahania wierzyć”.
Smuci mnie to, że „objawienia o godzinie łaski” (Kościół orzekł, że nie stwierdzono ich nadprzyrodzonego pochodzenia) w przestrzeni publicznej przyćmiewają jeden z najpiękniejszych dni w roku liturgicznym. Że o godzinie, w której, jak słyszymy w szeptanej „poczcie pantoflowej”, Bóg jest jakimś cudem bardziej łaskawy niż 7 czy 9 grudnia, w kościołach jest więcej osób niż na wieczornej Eucharystii.








