Skazani na dialog

Debata Chmielewski-Terlikowski pokazała, że ludzie z różnych stron Kościoła – pomimo kompletnie różnych diagnoz Kościoła i współczesności – mogą się do siebie zbliżać.

Jednym z najważniejszych procesów komunikacyjnych ostatnich lat jest przenoszenie punktu ciężkości debaty publicznej do mediów społecznościowych, takich jak YouTube. Analizę tego zjawiska zostawiam na inną okazję. Dziś natomiast nawiążę tylko do jednej dyskusji „youtubowej”. Chodzi mi o „Kontrę” Bogdana Rymanowskiego, w której o Kościele rozmawiali Paweł Chmielewski i Tomasz Terlikowski. Cenię inteligencję i znajomość „spraw kościelnych” u obu publicystów. Mam jednak duży dystans do ich niektórych –  radykalniejszych (choć wychylonych w przeciwnych kierunkach) – poglądów oraz do ich (czasem aż nadto) pochopnych opinii na temat innych osób. Tym razem jednak obaj panowie mile mnie zaskoczyli: pokazali swe kompetencje, autentyczną wiarę i troskę o Kościół, kulturę dyskusji i… swoiste umiarkowanie. Okazało się, że dialog między sobą (pomimo świadomości bycia słuchanym przez licznych odbiorców) może skłaniać rozmówców do niuansowania (a nie radykalizowania) swych stanowisk, a więc nolens volens do szukania czegoś, co można nazwać „złotym środkiem”. 

Nie będę tu referował debaty ani wyjaśniał, z kim w jakiej sprawie się zgadzam, a z kim w jakiej sprawie się nie zgadzam. (Nie będę też wyrokował, kto w jakiej sprawie bardziej myśli – by tak rzec – po katolicku, a kto w jakiej sprawie bardziej myśli – znów mówiąc w uproszczeniu – po swojemu). Zwrócę tu tylko uwagę na jedną, bardziej generalną, sprawę. Otóż obaj rozmówcy, pomimo zbliżenia stanowisk, reprezentują dwa zasadniczo różne podejścia do kwestii relacji między Kościołem a współczesnością. Na czym polega ta kwestia? Odpowiem na to pytanie, przywołując książkę, która podczas słuchania debaty naturalnie przyszła mi na myśl. Chodzi o ostatnią książkę znanego kanadyjskiego filozofa religii, Johna Schellenberga, pt. „What God Would Have Known: How Human Intellectual and Moral Development Undermines Christian Doctrine” (“Co Bóg by wiedział? Jak ludzki – intelektualny i moralny – rozwój podważa doktrynę chrześcijańską”). 

Istotą antychrześcijańskiego argumentu (argumentów) książki jest próba odpowiedzi na tytułowe pytanie: co wszechwiedzący Bóg wiedziałby (powinien wiedzieć) o człowieku, gdyby objawiał prawdę o nim? Według autora Bóg wiedziałby to, co o człowieku mówi nam współczesność; a skoro klasyczna doktryna chrześcijańska w wielu sprawach rozmija się z „wiedzą współczesności”, nie może pochodzić od Boga. Przykładowo: skoro do tej wiedzy należy przekonanie o pełnej równości płci (gender), to Bóg – takie jest stanowisko Schellenberga – nie mógłby (nie powinien) się objawiać z całym bagażem kultury maskulinistycznej czy patriarchalnej. A nawet gdyby to uczynił, jednoznacznie by wezwał do natychmiastowego i radykalnego zerwania z tą kulturą. Tak się jednak nie stało. 

Należy być bardzo krytycznym wobec tego argumentu. Trzeba jednak pamiętać, że za pomocą filozoficznego eksperymentu myślowego wyraża on sposób myślenia wielu współczesnych ludzi. A dyskutując z nimi, można pójść – tak jak rozmówcy z przywołanej debaty – dwoma różnymi ścieżkami. Według pierwszej, fałszywym założeniem przytoczonego argumentu jest to, że chrześcijaństwo u swych początków (lub w tym, co należy do rdzenia jego doktryny) było istotnie związane a tym, co anty-współczesne, na przykład ze wspomnianą kulturą maskulinistyczną czy patriarchalną. (Być może – wbrew temu założeniu – chrześcijaństwo nawet poważnie przyczyniło się do jej przezwyciężenia). Idąc tym tropem, można (mniej lub bardziej, słusznie lub niesłusznie) odcinać chrześcijaństwo od wszystkiego, co typowemu współczesnemu człowiekowi Zachodu się nie podoba, w końcu także (na przykład) od normy nierozerwalności i dwupłciowości małżeństwa. Na to jednak nie zgodzi się zwolennik drugiej ścieżki, który zauważy, że fałszywym założeniem dyskutowanego argumentu jest to, że poglądy (zwłaszcza moralne poglądy) współczesnego człowieka powinny być kryterium określania (domniemanej przez nas) wiedzy Boga i właściwej treści Objawienia. Może bowiem być tak, że w pewnych sprawach ludzie współcześni się po prostu mylą. Być może mylą się także (by wrócić do pierwszego przykładu) co do tego, że należy zrównać wszystkie społeczne (w tym religijne!) role kobiet i mężczyzn. 

Uważam, że dyskutując ze współczesnością, trzeba uwzględniać obie ścieżki. Kto bowiem pójdzie wyłącznie ścieżką pierwszą, naraża się na pokusę takiego uwspółcześnienia chrześcijaństwa (katolicyzmu), że utraci ono swoją tożsamość, dostosowując się do typowych poglądów aktualnych elit laickich. Kto zaś będzie widział tylko ścieżkę drugą, łatwo może sprowadzić chrześcijaństwo do jakiejś formacji kulturowej, z którą było ono przygodnie związane w pewnym okresie przeszłości. Potrzebujemy dialogu, by wspólnie rozeznawać, co w moralnej i kulturowej tradycji Kościoła jest nienaruszalne, a co jest w niej tylko ludzkim (i historycznie zmiennym) opakowaniem Bożej prawdy. Potrzebujemy też dialogu po to, by wybierać najlepsze sposoby przekonywania do Bożej prawdy te osoby, które nie mogą jej zrozumieć i przyjąć bądź ze względu na dominujące dziś trendy, bądź ze względu na to, że kojarzy im się ona wyłącznie z zamkniętą przeszłością. Każda epoka – i teraźniejsza, i przeszłe – ma swoje przesądy lub przed-sądy i musimy uczyć się, jak patrzeć na nie z dystansu. 

Oczywiście, dialog między katolickimi publicystami nie jest tym samym, co kościelne procedury, w tym procedury synodalne. Dialog ten jednak jakoś odzwierciedla wewnątrzkościelne dyskusje i jakoś na nie wpływa. Dlatego trzeba się cieszyć, że znajdują się wierzący dziennikarze, którzy udostępniają swe „youtubowe” zasięgi nie tylko dla (skądinąd ważnej) problematyki dietetycznej i politycznej, ale także dla debat na tematy religijne i moralne. I trzeba się cieszyć, że – w trosce o Kościół – skazują oni na dialog ludzi z różnych jego zakątków. 

Zobacz też:

Czy sztuczna inteligencja zrozumie sens wiary? | prof. Jacek Wojtysiak #KUL | Bóg na logikę
Gość Niedzielny



 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jacek Wojtysiak Jacek Wojtysiak Nauczyciel akademicki, profesor filozofii, kierownik Katedry Teorii Poznania Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. Autor licznych artykułów i książek, w tym podręczników i innych tekstów popularyzujących filozofię. Stały felietonista portalu internetowego „Gościa Niedzielnego”. Z pasją debatuje o Bogu i religii z wierzącymi, poszukującymi i ateistami. Lubi wędrować po stronach Biblii i po ścieżkach Starego Gaju. Prywatnie: mąż Małgorzaty oraz ojciec Jonasza i Samuela. Ostatnio – wraz z Piotrem Sachą – opublikował książkę „Bóg na logikę. Rozmowy o wierze w zasięgu rozumu”.