Zza smaganych zimnym, jesiennym wiatrem familoków wyrasta drapacz chmur. Tradycja zderza się z nowoczesnością. Dwa oblicza miasta: teren po zlikwidowanej kopalni Katowice, która działała tu w latach 1823–1899 i po której zostały szyb będący dziś atrakcją turystyczną oraz rdzawoceglane hale przerobione na nowoczesne muzealne przestrzenie; „hasioki” i zjawiskowy gmach NOSPR.-u. Nieopodal na świat przyszedł Jerzy Kukuczka. „Bogucice bastion Gieksy” – głosi hasło na murze. Obok wielkie graffiti: „Święta Barbaro, czuwaj nad nami”.
Zimno i szaroburo, więc nie widać w oknach o czerwonych ramach i parapetach opartych o miękkie poduszki kobiet, które do żywego przejęły się Pawłową zachętą: „Niech każdy ma na oku nie tylko swoje własne sprawy, ale też i drugich” i które mają lepszy ogląd lokalnej społeczności niż dzielnicowy. Przed familokami przy Kopalnianej 4b na zmarzniętych przechodniów zerka z cokołu Barbara.
Kolejny wizerunek patronki tych, którym grozi nagła i niespodziewana śmierć i która strzeże każdej kopalni, spotykam w kaplicy parafialnego ogrodu. Gdy upadła kopalnia Katowice, Barbarę uroczyście przeniesiono do pobliskiego sanktuarium Matki Boskiej Boguckiej. Spod kościoła rusza właśnie pogrzeb. Obok trumny maszerują górnicy. Żegnają swego.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








