Polowanie na Rymanowskiego

Jest wojna, trzeba pomalować twarz, nie można chodzić samopas po medialnej łące.

Bogdan Rymanowski jest w polskich mediach zjawiskiem osobnym. Zjawiskiem, bo jest obecny w telewizji, radiu, internecie, a zajmuje się też pisaniem ciekawych książek. Osobnym, bo nie dał się zapisać do żadnego z polskich plemion. Nie ukrywa swojej wiary, ma poglądy – jak każdy – ale zostawia je w domu przed wejściem do studia. Misję dziennikarza pojmuje w sposób tradycyjny, chce się od rozmówcy czegoś dowiedzieć, a nie coś mu udowodnić. Nie krzyczy, nie unosi się, nie obraża, choć potrafi być zasadniczy i dociekliwy. I właściwie nikomu nie przeszkadzał, dopóki nie uruchomił własnego kanału na YouTube.

Atak, jaki przypuścił na Rymanowskiego „Newsweek”, teoretycznie dotyczył jednej rozmowy, w której prof. Grażyna Cichosz wygłaszała kontrowersyjne poglądy na temat żywienia. Jeśli chodziło o to, by ich nie lansować, tygodnik osiągnął skutek dokładnie odwrotny, bo nagranie właśnie dobija do 3 mln odsłon. Podobnie rzecz się ma, jeśli cel ataku był poważniejszy, np. ustawienie czerwonej linii, z kim w mediach powinno się rozmawiać, a z kim nie. Na taką linię nie ma zgody, zwłaszcza w internecie. To także sygnał dla zwolenników wprowadzenia urzędniczej (nie tej wynikającej z łamania prawa) cenzury zgodnej z poprawnością polityczną. Ale może „Newsweek” kierował się jeszcze innymi pobudkami?

Tekst okładkowy, a więc ważny dla redakcji, był zamierzoną prowokacją. Udaną, bo wywołał tradycyjną w polskich realiach polaryzację. Bronili go praktycznie wszyscy z prawej strony, a nie kryli satysfakcji ci z lewej. I może o to chodziło, by Bogdana Rymanowskiego zagonić do koszar. Jest wojna, trzeba pomalować twarz, nie można chodzić samopas po medialnej łące. Dziennikarz nie chce dać się zaszufladkować, nie deklaruje, kogo wspiera, wszystkich traktuje równo? No to zrobimy z niego altprawicowego szura i zwolennika spiskowych teorii. Że to bzdura? Nieważne, liczy się, kto stanął w obronie Rymanowskiego. No to jeszcze ja dołączam, bo popieram dobre dziennikarstwo.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Piotr Legutko Piotr Legutko dziennikarz, publicysta, wykładowca, absolwent filologii polskiej UJ. Kierował redakcjami „Czasu Krakowskiego”, „Dziennika Polskiego”, „Nowego Państwa” i „Rzeczy Wspólnych”, a także krakowskim oddziałem TVP i kanałem TVP Historia. Z „Gościem Niedzielnym” związany od początku XXI wieku. Opublikował m.in. „O dorastaniu czyli kod buntu”, „Jad medialny”, „Sztuka debaty”, „Jedyne takie muzeum”, książkowe wywiady z Janem Polkowskim i prof. Andrzejem Nowakiem oraz „Mity IV władzy” i „Gra w media” (wspólnie z Dobrosławem Rodziewiczem). Wykładowca UP JP II oraz Akademii Ignatianum.

E-BOOK DLA WSZYSTKICH SUBSKRYBENTÓW

ADWENTOWA SZKOŁA MODLITWY