Marcin Jakimowicz: Im dalej Serafin z Sarowa uciekał przed światem, tym większe tłumy przychodziły go odwiedzać. To wasze doświadczenie?
s. Rachel: Nie, bo my się nie chcemy chować! (śmiech) Główną myślą Jeruzalem jest to, by stwarzać oazy: ciszy, modlitwy, kontemplacji na pustyni miast. My nie zwiewamy przed światem. To nie ma być monastycyzm w zaciszu leśnej głuszy czy polnej ciszy, ale w sercu rozpędzonego miasta. Dlaczego? Bo cały świat od lat przeprowadza się do miast, a my chcemy być tam, gdzie są ludzie.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








