Nadchodzą czasy bolesnej próby, a nawet prześladowań.
Nadchodzą czasy bolesnej próby, a nawet prześladowań. Do zachowania wiary w takich okolicznościach nie wystarczy letnie, powierzchowne chrześcijaństwo. Współcześni chrześcijanie muszą mocno zagłębiać się w źródła swojej wiary, by zrozumieć, jak i dlaczego dzisiejszy postchrześcijański świat, z jego egocentryzmem, pogonią za szczęściem i odrzuceniem uświęconego porządku oraz transcendentnych wartości, stanowi konkurencyjną religię wobec autentycznego chrześcijaństwa. Potrzebujemy ocenić, w jaki sposób zwyczaje tego świata i jego wymagania kłócą się z wymaganiami, jakie Chrystus stawiał swoim uczniom. Czy jesteśmy tylko Jego wielbicielami, czy naśladowcami? Jak się o tym przekonać?
Bóg nie potrzebuje wielbicieli, potrzebuje uczniów. W Jezusie Chrystusie cierpiał z ludzkością, aby ją odkupić. Wzywa nas do udziału w swojej męce dla dobra nas samych i całego świata. Nie obiecuje nic oprócz krzyża. Nie zapowiada szczęścia, ale radość płynącą z błogosławieństwa. Nie obiecuje dóbr materialnych, ale bogactwa Ducha Świętego. Nie obiecuje wolności seksualnej rozumianej jako erotyczna beztroska, ale wolność seksualną w ramach pełnego miłości i poświęcenia wzajemnego zobowiązania. Nie obiecuje władzy, ale miłość; nie autonomię, ale posłuszeństwo. Oto bezkompromisowa konkurencyjna religia, której postchrześcijański świat nie będzie tolerował. Jeśli nie będziesz trwał przy wierze twardo jak kamień, świat cię pokona. Lecz jeśli potrafisz wytrwać, to właśnie o ten kamień rozbije się świat. A kiedy więcej kamieni złączy się razem, utworzą mur solidarności bardzo trudny do pokonania przez wroga.
Friedrich Nietzsche demonstrował pogardę wobec chrześcijan za to, że uprawiają pokorę i posłuszeństwo jako cnoty niewolnicze, za pomocą których uciska się ludzi. W ich miejsce chwalił hardość i absolutną wolność człowieka, niszczycielską pychę i zarozumialstwo, które rozpraszają każdą wspólnotę i kończą się przemocą. Tymczasem uczniowie Chrystusa nigdy nie sięgali po siłę przewagi, narzędzia przemocy i jazgot propagandy. Stawali po stronie zmartwychwstałego Pana, niejednokrotnie lekceważonego, wyszydzanego i wykluczanego z debaty. Wierzyli, że moc Boga objawia się w ludzkiej słabości. Godzili się na to, by Chrystusowe światło miłości ukazywało się przez ich zgodę na to, by zostać uderzonym i odepchniętym. Przepowiadali Chrystusa i godzili się na ciosy. Do św. Faustyny jej spowiednik, ksiądz Michał Sopoćko, pisał: „Jeśli te rzeczy, które mi mówisz, prawdziwie od Boga pochodzą, to przygotuj duszę swoją na wiele cierpienia. Spotkasz się z nieuznaniem, z prześladowaniem. Będą na ciebie patrzeć jak na histeryczkę, dziwaczkę, ale Bóg łaski swej nie poskąpi. Prawdziwe dzieła Boże zawsze napotykają trudności i nacechowane są cierpieniem. Jeśli Bóg będzie chciał coś przeprowadzić, wcześniej czy później to przeprowadzi, pomimo trudności przeprowadzi, a ty tymczasem uzbrój się w wielką cierpliwość”.
Ks. Robert Skrzypczak Ewangelia z komentarzem