Nie do opowiedzenia

„Wolność stale trzeba zdobywać, nie można jej tylko posiadać. Przychodzi jak dar, utrzymuje się przez zmaganie” – Karol Wojtyła.

Było to w 1974 roku. Jak ponure w Polsce to były lata, tym, którzy je pamiętają, opowiadać nie trzeba. Tym, którzy nie pamiętają, uwierzyć przyjdzie trudno. Co prawda zdobyliśmy trzecie miejsce na mistrzostwach świata w piłce nożnej. Pokonaliśmy… Brazylię (mówiłem, uwierzyć przyjdzie trudno). Premierę miał też „Janosik”, do Polski przyjechał Agostino Casaroli, wprowadzono sześć wolnych sobót w roku, ogłoszono amnestię, a XIII plenum Komitetu Centralnego PZPR poświęcono obchodom 30-lecia PRL. Same sukcesy – powie ktoś nieświadomy tej mgły, w której to wszystko brodziło, oparów udawania, zaduchu socjalistycznych absurdów. Nie chcę dyskutować z nikim, kto twierdzi, że lepiej mu wówczas się żyło. Nie umiałem jeszcze chodzić, o mówieniu nie wspominając. Przywołuję ten fragment dziejów sprzed ponad pół wieku, bo to w tym właśnie roku – 1974 – Karol Wojtyła napisał poemat „Myśląc ojczyzna”, rozpoczynając jeden z akapitów fenomenalnym: „Drzewo wiadomości dobrego i złego/ wyrosło nad brzegami rzek naszej ziemi”. Po latach czyta się to oczywiście zupełnie inaczej. Tamten zaduch zdawał się wyostrzać zmysły, lata konsumpcyjnego materializmu na zachodnią modłę zrobiły swoje, stępiając nam nie tylko zmysł smaku. Przewidział to i poeta. Już wówczas, w końcu historie ludzi spod drzewa wiadomości dobrego i złego bywają bardzo podobne: „Poza mową otwiera się przepaść. Czy jest to niewiadoma słabości, jakiej doświadczyliśmy w ojcach naszych i dziedziczymy w sobie? Wolność stale trzeba zdobywać, nie można jej tylko posiadać. Przychodzi jak dar, utrzymuje się przez zmaganie. Dar i zmaganie wpisują się w karty ukryte, a przecież jawne. Całym sobą płacisz za wolność – więc to wolnością nazywaj, że możesz, płacąc, ciągle na nowo siebie posiadać. Tą zapłatą wchodzimy w historię i dotykamy jej epok: Którędy przebiega dział pokoleń między tymi, co nie dopłacili, a tymi, co musieli nadpłacać? Po której jesteśmy stronie? Nadmiar tylu samostanowień czyż nie przerósł sił naszych w przeszłości? Czyż ciężarów historii nie dźwigamy jak filar, którego pęknięcie nie zabliźniło się dotąd?”.

No cóż… nie mogę ukryć, że te słowa trafiają do mnie z każdym rokiem coraz mocniej. Im starszy się staję, im lepiej chodzę i mówię, tym bardziej wierzę, że przyszłemu papieżowi udało się oddać coś, co jest nie do oddania. Opowiedzieć coś, co jest nie do opowiedzenia. I wcale nie chodzi jedynie o etyczny wymiar wolności, którą „stale trzeba zdobywać”. Raczej o piękno pisania o patriotyzmie, o tym podziale pokoleń między tymi, co musieli nadpłacać, a tymi, co nie dopłacili. My – ci drudzy – raczej dzisiaj dominujemy. Z mądrymi minami, kosmopolitycznym zacięciem, powątpiewająco kiwający głowami nad własną historią. A przecież – jak napisał Karol Białkowski w bieżącym numerze „Gościa” – „nie trzeba wielkich słów, by kochać Polskę. Czasem wystarczy modlitwa, rozmowa z dzieckiem o szacunku do flagi czy zwykła wdzięczność za to, że możemy żyć w pokoju. Bo do wolności można się przyzwyczaić. I wiele wskazuje na to, że właśnie to nam się przytrafiło. Mimo wojny tuż za wschodnią granicą czujemy się bezpiecznie, możemy mówić, co myślimy, i robić to, co jest zgodne z prawem. A jednak coraz częściej słychać, że wspólnota słabnie – że rosną zniechęcenie, obojętność i podziały. Może dlatego właśnie dziś modlitwa za ojczyznę jest tak potrzebna – nie jako rutynowy obowiązek, lecz jako wyraz wdzięczności i troski o to, byśmy nie stracili tego, co mamy” („Wdzięczność za wolność”, s. 18–21). Jestem za. Też wierzę, że nie trzeba wielkich słów, za to z całą pewnością modlitwy nigdy za mało.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

ks. Adam Pawlaszczyk ks. Adam Pawlaszczyk Były redaktor naczelny „Gościa Niedzielnego” i wicedyrektor Instytutu Gość Media. Święcenia kapłańskie przyjął w 1998 r. W latach 1998-2005 pracował w duszpasterstwie parafialnym, po czym podjął posługę w Sądzie Metropolitalnym w Katowicach. W latach 2012-2014 był kanclerzem Kurii Metropolitalnej w Katowicach. Od 1.02.2014 r. pełnił funkcję oficjała Sądu Metropolitalnego. W 2010 r. obronił pracę doktorską na Wydziale Prawa Kanonicznego UKSW w Warszawie i uzyskał stopień naukowy doktora nauk prawnych w zakresie prawa kanonicznego.

E-BOOK DLA WSZYSTKICH SUBSKRYBENTÓW

ADWENTOWA SZKOŁA MODLITWY