Widział ją może dlatego, że wytrwale, modląc się, chodził po Alpach w okolicy Pollone we włoskim Piemoncie? Bo – jak wiadomo – ze szczytów widać więcej.
Radość życia
– Zajmował się tym samym, co młodzież na całym świecie i dlatego wszyscy uważają go za przyjaciela, nie czując do niego dystansu – mówi jego siostrzenica Wanda Gawrońska. Mimo upływu lat nadal prowadzi Instytut Pier Giorgia i uważa, że od czasu beatyfikacji wujka spojrzenie na świętość uległo zmianie. Wtedy po raz pierwszy pokazano w nowy sposób, bez lukru, wizerunek wynoszonego na ołtarze – fotografię mężczyzny z fajką, stojącego na szczycie góry. Ksiądz Krzysztof Nowrot – od 2013 r. opiekun stworzonego przez Piera Giorgia Towarzystwa Ciemnych Typów – bywa kilka razy w roku z 60-osobowymi grupami studentów, ale też ich rodziców, w Pollone, gdzie znajduje się dom, w którym mieszkał błogosławiony. – W domu, będącym żywym muzeum, zwykle zachwycają ich dwa zdjęcia. Na jednym uśmiechnięty Pier Giorgio ciągnie beczkę z winem, na drugim z przyjacielem siedzi przy stole, na którym stoi butelka wina. Widać na nich, że potrafił cieszyć się życiem – opowiada.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








