Gdy zaczyna grać na harmonii w swoim garażu, przyrastającym, jak mówi, do „białego domu polskiego Teksańczyka”, i dokłada do tego swój śpiew, to mogłabym zatańczyć, wziąwszy w ramiona tę utęsknioną Polskę. Ale Polska należy wyłącznie do niego. Tu, w środkowo-wschodnim Teksasie, w dolinie rzeki Brazos, na farmie w Chappell Hill. Przywołane przez Jima polskie pieśni sprzed 400 lat, utrwalone w śpiewniku Oskara Kolberga, fruną do nas jak wróble i pszczoły z wielkopolskich pól. Słychać w nich tętent tytułowych „szarych koni”, które dobiegły tu przez czas, by jeść nam z ręki. Jim nazywany „profesorem od krów”, wykładowca Teksańskiego Uniwersytetu Rolniczego i Mechanicznego w College Station, doktor nauk zootechnicznych, inżynier, ekonomista, prezes Amerykańskiej Rady Teksasu „Wszystko polskie w Teksasie”, doktor honoris causa Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, nie potrzebuje sali wykładowej, by uczyć patriotyzmu. Wystarczy, że zagra ludowe polskie pieśni, przekonany, że ta muzyka „trzyma do dzisiaj polskie serca”. – Cieszę się, że mogę śpiewać pieśni, z którymi nasi przodkowie przyjechali od polskiej wsi ze starym wielkopolskim językiem – mówi. – Kiedy my tego słyszymy, nie zapomnimy o naszych korzeniach. To wielkie pamiątki po nasi przodkowie. Kiedy ja je graję, ja widzę moi dziadkowie.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








