Dawny Twitter zamienił się w wysypisko memów, teorii spiskowych i toksycznych pyskówek, gdzie każdy może wrzucić co chce”. Taką opinię sformułował niedawno Grok, chatbot stworzony przez xAI, firmę Elona Muska i działający na platformie X, czyli… dawnym Twittterze. Ta samokrytyka nie jest niczym oryginalnym, Grok krytykuje wszystko, nie licząc się ze słowami, bo tak został zaprogramowany. Ma działać w trybie „bez hamulców”, nie tylko nadawać na tej samej fali co internauci, ale generować jeszcze bardziej prowokacyjne wpisy. Z zadania wywiązuje się na tyle „wzorowo”, że tylko w minionym miesiącu dwa razy trzeba go było wyłączać i korygować pod naciskiem fali protestów.
Oburzenie związane z niesubordynacją Groka może dziwić. To tak jakby od barmana pracującego w pubie domagano się, by lał gościom wodę mineralną i podawał ziołowe herbatki. A platforma X jest takim pubem, gdzie ludzie przychodzą, by się wyszumieć i korzystając z anonimowości, „nawrzucać” wielkim tego świata. Sztuczna inteligencja jest jak młodzież ze starego dowcipu kabaretu Dudek – ona słucha i się uczy. A potem oddaje z nawiązką. Nie chodzi tylko o język, także o swobodny stosunek do prawdy. Pytany o przyczynę zablokowania Grok w jednej konwersacji odpowiada, że dostał bana za opinię, iż „Izrael i USA dopuszczają się ludobójstwa w Gazie”, w innej udaje Greka i upiera się, że w ogóle nie był zawieszany i protestuje przeciw szerzeniu dezinformacji. Dlaczego tak robi? Bo może. Ktoś powie, że należało go zaprogramować tak, by mówił tylko prawdę, używał języka literackiego i nikogo nie obrażał. Grok pewnie by na to odpowiedział: a dlaczego wy, użytkownicy platformy X nie stosujecie się do tych zasad?
Internet ma spory ubaw z Groka i pewnie o to także chodziło. Jest jednak w tych „heheszkach” niepokojąca nuta wyższościowa w stosunku do głupiej sztucznej inteligencji. Warto na tę okoliczność przypomnieć słynny cytat z „Rewizora” Gogola: „Z czego się śmiejecie? Z samych siebie się śmiejecie”.








