Rocccaporenę i Cascię – miejsca narodzin i śmierci św. Rity – dzieli niespełna sześć kilometrów. Pomiędzy tymi miejscami rozpięte jest jej całe życie, pełne dramatycznych zwrotów akcji, od radosnego dzieciństwa, przez trudne małżeństwo, śmierć najbliższych, aż po życie zakonne, obfitujące w mistyczne przeżycia i ekstazy. Tylko raz Rita opuściła swoje rodzinne strony, odbywając w Roku Jubileuszowym 1450 pielgrzymkę do Rzymu. Poza tą jedną wyprawą cała historia rozegrała się właśnie tu, w Umbrii, w prowincji Perugia – między małą wioseczką położoną w górskiej dolinie a niewielkim miasteczkiem usytuowanym na wzgórzu.
Małe stateczki próśb
W Cascii, gdzie spoczywa ciało świętej, przez większość dnia panuje gwar typowy dla miejsc pielgrzymkowych. Twarze pątników wskazują na ich pochodzenie z bardzo różnych części świata, ale z mieszaniny języków raz po raz wyławiamy polskie słowa. W Roccaporenie spotykamy głównie miejscowych, którzy – co nieco nas zaskakuje – trzymają w ręku róże. A wszystko dlatego, że przybyliśmy w to miejsce 22 czerwca. Ten dzień jest tu obchodzony jako Festa della Rosa e delle Rite, czyli święto róż i wszystkich pań, które noszą imię patronki tego miejsca. – Mamy dwa takie momenty w roku, kiedy Roccaporena staje się słynna – opowiada ks. Krzysztof Białowąs, prorektor tutejszego sanktuarium św. Rity. – Tym pierwszym i najważniejszym jest 22 maja, wspomnienie św. Rity. Wyruszamy wtedy rano w pieszej, dwuipółgodzinnej procesji do Cascii, niosąc figurę świętej i sztandary grup modlitewnych. Odmawiamy Różaniec, śpiewamy pieśni i modlimy się o pokój na świecie. Drugie święto jest właśnie dzisiaj.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








