Marcin Jakimowicz: Plac św. Piotra podczas konklawe przed 30 laty był morzem świec. Dziś jest morzem smartfonów. Czy fotoreporter to gatunek ginący? Przecież fotografują wszyscy…
Józef Wolny: Na tym placu widzimy jedno wielkie wyrażenie pewnej emocji: radości, tęsknoty, oczekiwania, relacji z Kościołem. Ten gest wyraża emocje, a czy towarzyszy im świeczka, czy telefon, to nie ma już większego znaczenia. Fotografia jest – jak życie – sztuką wyboru. Jest zawodem dla nielicznych, ale umiejętnością dla mas. Związana jest z emocjami. Nawet babcie przeglądające na komórkach zdjęcia wnuków robią to z potrzeby miłości, afirmacji życia, wdzięczności za to, co je spotkało. A po co robić zdjęcia, skoro robią je wszyscy? To tak, jakbym zadał ci pytanie, czy kochasz swoje dzieci. Tak? A przecież ktoś może powiedzieć: na świecie rodzą się miliony dzieci. Kochasz jednak własne i nie wyobrażasz sobie bez nich życia. W ciągu ostatnich dwóch dekad stało się coś niesłychanego: fotografujemy wszyscy. Jedni obrażą się i powiedzą, że technologia przygniotła nas do ziemi, a inni, że dodała skrzydeł.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








