Choć to francuskie sanktuarium przez ponad 150 lat odwiedziły miliony pielgrzymów, to oficjalnie uznano tam tylko 72 cudowne uzdrowienia. Ostatnie dotyczy 67-letniej dziś Włoszki, która cierpiała na pierwotne stwardnienie boczne, chorobę atakującą układ nerwowo-mięśniowy. Antonietta stopniowo straciła władzę w nogach, paraliż ogarniał też mięśnie, sprawiając, że miała coraz większe problemy z przełykaniem, oddychaniem i mówieniem. Nie była w stanie funkcjonować bez pomocy innych, a lekarze nie dawali jej najmniejszych szans na wyzdrowienie czy choćby zatrzymanie zmian degeneracyjnych. – Zaczęło się od silnych bólów głowy w 2004 roku, do których z czasem dołączyły problemy z chodzeniem. Odwiedziłam wiele szpitali, ale przez długie miesięce żaden z lekarzy nie wiedział, co mi dolega. Diagnozę postawił dopiero prof. Adriano Chiò ze szpitala Molinette w Turynie, ten sam, który po latach stwierdził, że mego uzdrowienia nie da się wytłumaczyć w medyczny i racjonalny sposób – wspomina Antonietta.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








