Znajomy wyciął w ogrodzie uschnięte drzewo. „Po kilku miesiącach zauważyłem, że z pnia wyrosło kilka silnych zielonych pędów, które z czasem stały się gałęziami” – opowiadał. Tysiące dorosłych proszących we Francji o chrzest zawstydzają nas. Zbyt łatwo, jak w mantrze recytując z poczuciem wyższości słowa Jana Pawła II: „Francjo, co uczyniłaś ze swym chrztem?”, położyliśmy na tej wspólnocie krzyżyk. I nie był to krzyż Chrystusa.
Zaskoczenie
Jan Kowalski, który dotąd z góry patrzył na Kościół nad Sekwaną, nie rozumie, dlaczego w ubiegłoroczną Paschę chrzest przyjęło tam aż 7135 dorosłych osób – o 32 proc. więcej niż rok wcześniej, a w tym roku aż 10 384 dorosłych i 7400 nastolatków. Gdy przed rokiem media podały, że liczba katechumenów wzrosła w ciągu ostatniej dekady o 120 proc., wielu wzruszało ramionami: „Jedna jaskółka wiosny nie czyni”. Nie przekonywały ich statystyki wykazujące, że ponad dwie trzecie ochrzczonych nie ukończyła czterdziestki, a połowa była w wieku 18–25 lat. Czytaliśmy, że arcybiskup Lyonu Olivier Jacques Marie de Germay de Cirfontaine pisał o tworzeniu w parafiach 10-osobowych grup, składających się z księży, diakonów stałych i świeckich, którzy zaczęli formować katechumenów, a w całym kraju w przygotowanie dorosłych do chrztu zaangażowało się już 10 tysięcy osób.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 19,90 zł








