Po stromych schodach wdrapujemy się na poddasze nyskiego klasztoru franciszkanów. – Ależ tu macie widok! – wołam, podchodząc do okna. W tle Góry Opawskie z Biskupią Kopą, w dole srebrzy się Nysa Kłodzka. Szaroburość pól zmienia się w gamy zieloności. Chociaż nie tak intensywnej jak brazylijska, gdzie ponad 40 lat temu powstały pierwsze wspólnoty, przez które przewinęło się już kilkaset zmagających się z uzależnieniem osób. – To miejsce zarezerwowane dla tych, którzy stracili w życiu nadzieję i są pogrążeni w kryzysie uzależnień – słyszę. Siedzimy przy kawie w międzynarodowym gronie. Opiekun wspólnoty, franciszkanin o. Makary Lika, Argentyńczyk, i czterej Brazylijczycy. Wśród nich szef Fazendy – Franklin Fernandez. „Dla słabych stałem się jak słaby, aby słabych pozyskać” – te słowa stały się mottem ekipy z Nysy, w której ruszyło pierwsze w Polsce Ranczo Nadziei.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








