Mdr 2,1a.12-22
Chełpi się, że zna Boga, zwie siebie dzieckiem Pańskim. Jest potępieniem naszych zamysłów, sam widok jego jest dla nas przykry, bo życie jego niepodobne do innych i drogi jego odmienne. (Mdr 2,13-15)
W książce o siostrze Faustynie Ewy Czaczkowskiej zacytowana jest opowieść o tym, jak w klasztorze źle traktowano przyszłą świętą. Przyznam – lektura tego fragmentu poruszyła mnie do głębi: „Mistrzyni nowicjatu, chcąc zachęcić nas do praktykowania cnót, wyznaczyła każdej z nowicjuszek jakiś kwiat, który ma naśladować. Do Siostry Faustyny powiedziała: »Siostra jest takim bukietem kwiatów przekwitłych we flakonie, które nadają się do wyrzucenia na śmietnik«. Zabolało mnie to, bo uważałam ją za najpiękniejszy kwiat w naszym zgromadzeniu. Ona jednak przyjęła to spokojnie, nie obraziła się i nie skarżyła". Tak to już chyba jest i być musi, że jeśli ktoś twierdzi, że „zna Boga”, inni rozumieją, że „się chełpi”.
„Zwie siebie dzieckiem Pańskim” dodają w pierwszym z dzisiejszych czytań bezbożni. A przecież ich nienawiść wynika z o wiele głębiej leżących przyczyn: „Jest potępieniem naszych zamysłów, sam widok jego jest dla nas przykry, bo życie jego niepodobne do innych i drogi jego odmienne” – kontynuuje Księga Mądrości. Warto o tym pamiętać, zanim pomyśli się krytycznie o drugim człowieku. Może jego zachowanie rani nas, gdyż jest potępieniem naszego? Nasze intencje bywają ukryte nawet dla nas samych, czemuż więc mielibyśmy rozumieć wszystkich innych?








