Nastała moda na pisanie historii Polski widzianej z perspektywy konkretnej klasy społecznej. Tak powstał ludowy nurt opisywania naszych dziejów, mający być odpowiedzią na jakoby zbyt szlachecką ich wersję przekazywaną w szkołach. A może warto wreszcie napisać duchową historię Polski, spojrzeć na te tysiąc lat i trzy dekady przez pryzmat wiary? W końcu nie istniało coś takiego jak Polska pogańska (choć niektórzy próbują o Wielkiej Lechii bajki opowiadać), a nasza wspólnota polityczna wzięła swój początek w sakramencie chrztu. Powód do takiego spojrzenia w głąb dziejów jest oczywisty, bo to rok milenium pierwszej (a nawet dwóch!) koronacji. Skorzystał z tej okazji Grzegorz Górny, pisząc „Duchową historię Polski”. Nie jest to przedsięwzięcie na miarę monumentalnych „Dziejów Polski” Andrzeja Nowaka, które w duchowym wymiarze są mocno osadzone, lecz raczej propozycja niezbędnego kompendium wiedzy spisana w formie mikroesejów. W sam raz – biorąc pod uwagę dominujący dziś sposób percepcji.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








