GN 3/2019 Archiwum

Jeszcze zatańczę

– Czasem myślę, że mam 110 lat, a przecież i tak to życie jest chwilą – uśmiecha się 28-letnia Magda Kulus. – Z przerwami na mówienie Panu Bogu: „Poluzuj trochę, poluzuj”.

Nasłuchiwanie Boga

„Codziennie rano jedziemy z Blondynem do pracy. Później musimy kawałek dojść pieszo.
Idziemy sami, w bezpiecznym miejscu, gdzie mogę Igora puścić. Mijają nas rozgadane dzieciaki, które biegną do szkoły, spotykamy współpracowników, z którymi się witamy. Wszyscy nas znają, jest miło, swojsko i zwyczajnie. I to jest moja ulubiona pora dnia” – napisała na blogu. Ten „Blondyn” to jej retriever. To tłumaczy, dlaczego swoją książkę, która ukaże się w sierpniu, zatytułowała „Blondyn i Blondyna”. „To historia osoby, która co dzień zdobywa swoje prywatne Himalaje” – reklamuje ją wydawnictwo. Powstała właśnie na podstawie jej bloga.

– Obawiałam się, że będę traktowana jak dziewuszka z pieskiem, a nie autorka – mówi. Ale książka się broni. A Monika Szwaja, współwłaścicielka wydawnictwa, sama napisała powieść, w której pojawiają się postacie wzorowane na życiu Magdy i Igora.
Magda wspomina, że kiedy zaczynała pisać blog, po wpisaniu w Google hasła „blondyn i blondyna” wyskakiwały same pornograficzne treści. Teraz już tak nie jest. – Zmieniłam Google w tym wymiarze – bo mam tylu czytelników – cieszy się.

W książce niewiele napisała o doświadczeniach ostatnich miesięcy. Najpierw zachorowała na ciężkie zapalenie oskrzeli, a potem zakrzepicę. Po prostu zaczęła jej puchnąć noga, zresztą do dziś mierzy ją centymetrem, żeby sprawdzić, czy coś złego się nie dzieje. – Chodziłam z nią tydzień do pracy i na masaże, które w takich przypadkach są zabronione – mówi. – Gdy lekarz zobaczył wyniki dopplera, był przerażony. Powiedział, że muszę liczyć się z najgorszym. Ze szpitala odesłali mnie do domu, żebym leżała.
Pomyślała wtedy: „Mam przed sobą trzy tygodnie leżenia, a może i życia”. – Ale ta choroba spowodowała, że się nawróciłam. Przez wiele lat byłam w oazie, jeździłam na rekolekcje. A potem zaczęło się odchodzenie od Pana Boga. To było takie myślenie: „Ja jestem fajny, należy mi się coś od życia, więc wybieram sobie to, co mi odpowiada z tego, co mi Bóg oferuje. Stwarzam sobie własne pięć przykazań”. Teraz wiem, że to był bardzo zły pomysł i ta choroba pozwoliła mi się otrząsnąć – mówi.

W 2009 r. Magda miała czas, że wydawało jej się, że zdobyła świat. Dużo się działo, wkoło było mnóstwo ludzi. Dowiedziała się, że wzorowana na niej postać pojawi się w książce Szwai. A reżyser Radek Kazimierczak w ramach tyskiego projektu „Z nich jesteśmy dumni” nakręcił o niej film. Na pierwsze zdjęcia na spacerze z Igorem przyszedł w białych trampeczkach i eleganckim sweterku, a tu Igor skoczył do jeziora i cała białość wzięła w łeb.
Potem zaczęło się sypać. Tata dostał zawału. Na jakiś czas przenieśli się na wieś i straciła trochę znajomych. W końcu przyszły jej choroby. – Ja nawet wcześniej chciałam wrócić do Pana Boga, ale nie wiedziałam jak – wspomina. – Pamiętam, że jechałam autobusem i myślałam: „Panie Boże, zrób coś, żebym mogła znów być z Tobą”. Kiedy zachorowałam, to sobie pomyślałam: „Dziękuję, no to zostałam wysłuchana”. Na ten czas podporządkowała wszystko własnej nodze. „Czasami mam wrażenie, że moja noga zaczęła żyć własnym życiem (…). Trzy godziny siedzenia i leżakowanie, bo – noga. Zero samodzielnych wycieczek autobusowych, bo – noga. W nocy odpowiednie ułożenie, w dzień nieustanne picie ze względu na nogę. Zastrzyki i tabletki – obowiązkowo dla nogi. Noga, noga, noga. To jest chyba najbardziej zadbana noga w Polsce”. Miała świadomość, że chorzy na zanik mięśni umierają przez uduszenie, teraz się bała, że to przyjdzie z innej strony. Do leżącej codziennie przychodził szafarz z Komunią św. Czytała Pismo św. – I w tych fragmentach dostawałam wiadomości, że będę uzdrowiona – mówi. Nie wiem, czy właśnie wtedy zapisała:

W te noce ciepłe wilgotne
Słyszę tryby przeznaczenia
Słyszę szelest Boskich słów
I strofy wierszy Czuję dłoń na mym policzku
Niewidzialną dłoń
Pełną troski

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł

Zobacz także

  • Eterno Vagabundo
    13.10.2011 07:46
    To jest świat kobiecy:
    Pełen ciepłych wrażeń,
    Pastelowych uczuć,
    I puchowych marzeń.

    Ta, z kunsztem pisarskim,
    Przedstawiona postać,
    Dla nas, tuzinkowych,
    Wzorem może zostać.

    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji