I, jak to często bywa w przypadku tego typu wydawnictw, wyszedł z tego album nierówny. Zaczyna się bardzo ciekawie: fortepian Leszka Możdżera wtopiony w elektroniczne transowe dźwięki sprawia, że – wbrew tytułowi „Wynurzam się” – mamy ochotę zanurzyć się w tę muzykę.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 19,90 zł








