Karol Białkowski: Czy można porównać powódź z 1997 roku do tej sprzed kilkunastu dni?
Witold Krochmal: Na pewno w 1997 roku na powódź nie byliśmy w ogóle gotowi. Nie potrafiliśmy sobie nawet wyobrazić, z czym za chwilę będziemy się mierzyć. Pamiętam taką sytuację: w Opolu była już woda. Zadzwoniła do mnie znajoma stamtąd i powiedziała: „Słuchaj, u nas ciężarówki woda pcha! Płyną Odrą!”. W tym czasie nikt jeszcze nie brał pod uwagę, że taka wielka woda przyjdzie również do Wrocławia. Wszystkie podjęte wkrótce działania związane z ratowaniem miasta były spontaniczne. Popełniliśmy mnóstwo błędów, ale jakoś udało się z tej sytuacji wyjść. Gdy później przedkładałem raport o skutkach powodzi, to znalazł się tam wątek o infrastrukturze hydrotechnicznej. Wniosek był jasny – należy ją odbudować, a dodatkowo wybudować nowe zabezpieczenia.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








